backup content

Start
Puma kostka
Menu główne
Start
Trening
Wyniki
Galeria zdjęć
Zdrowie
Kalendarz
TV MARATOŃCZYK
Maratony Zagraniczne
Biegi Ekstremalne
Biegi na Orientację
Rajdy
Ciekawostki
Historia
Archiwum
Bieganie w reklamie
Narty Biegowe
K2
Triathlon
Ogłoszenia
Testy Sprzętu
Kontakt
Gdańsk Maraton 2016 - pion
Najbliższe Imprezy
Bieg Pawłowicki
Sierpień 28, 2016 (13:00)

WĄBRZESKA DZIESIĄTKA
Wrzesień 3, 2016 (10:00)

34. PKO Wrocław Maraton
Wrzesień 11, 2016 (09:00)

Garmin Ultra Race
Wrzesień 17, 2016 (07:00)

4. Kleszczów na Piątkę (18.09.2016)
Wrzesień 18, 2016 (12:00)

4. Kleszczów Na Piątkę - V MP Kobiet
Wrzesień 18, 2016 (12:00)

Maraton Północy
Październik 2, 2016 (09:00)

Pełny Kalendarz
Dodaj Imprezę
Kalendarz Imprez
Czerwiec 2016 Lipiec 2016 Sierpień 2016
Po Wt Śr Cz Pi So Ni
Tydzień 26 1 2 3
Tydzień 27 4 5 6 7 8 9 10
Tydzień 28 11 12 13 14 15 16 17
Tydzień 29 18 19 20 21 22 23 24
Tydzień 30 25 26 27 28 29 30 31
Dodaj nowe zdarzenie Dodaj nowe zdarzenie
Piotr i Paweł - Gdańsk 2016 - pion
Poznań Maraton 2016 - pion
Ultra Kamieńśk 2016 - pion
Fabrykant 2016 - middle

Andrzej Wojakowski o swoim starcie w Chicago Marathon - 12.10.2015
16.10.2015.
 
Image
 
Andrzej Wojakowski opowiada o swoim starcie w maratonie w Chicago: Kolejnym maratonem z serii WMM (World Marathon Majors) był mój start w Chicago. Przygotowania treningowe zacząłem od wiosny, jednak w tegoroczne upalne lato wiele treningów odpuściłem, głównie ze względu na wysoką temp., a we Wrześniu jakby trochę mniej przykładałem się to treningów, co na trasie biegu później wszystko wyszło. Nie wykonałeś zakładanej normy treningowej, nie licz na fantastyczny rezultat.

Do „Wietrznego miasta” przyleciałem 5 dni przed startem, aby w ciągu tych kilku dni przestawić zegar biologiczny swojego ciała (różnica czasu między Polską a Chicago to aż 7 godz.). Przyleciałem liniami Lufthansa (różnica w cenie biletów stosunku do LOT-u w momencie kupna to była kwota ok. 800,- zł), a czas podróży tylko o 2 godz. dłuższy. Nie wspomnę też o serwisie tej linii, któremu LOT-owi w napojach, prasie, wyborze filmów daleko do poziomu Lufthansy. W ogóle LOT nie chciał ze mną rozmawiać o zniżce cenowej na bilet, nie byłem uparty, kalkulacja była bowiem całkiem prosta. 

Dni do startu w maratonie skrzętnie wykorzystywałem m. in. na poranne treningi nad jez. Michigan (wg mnie to nie jezioro, tylko lokalne morze, tylko fale trochę mniejsze), a sprinterskie interwały ćwiczyłem na ogólnodostępnej, wielotorowej, tartanowej bieżni lekkoatletycznej, niedaleko od mojego miejsca zakwaterowania. W Pt. udałem się na Abbott Health & Fitness Expo, gdzie bez problemów odebrałem swój nr startowy (10267), koszulkę finiszową i torbę z drobiazgami. Oczywiście pokręciłem się po targach, zbierając ulotki i reklamowe gadżety, degustując wiele produktów oferowanych na stoiskach.

Pierwszy raz w swojej „karierze maratońskiej” biegłem nie tylko dla siebie, ale również w celu dobroczynnym, zbierania środków finansowych dla pomagania bezdomnym w Chicago (wiele żebrzących osób widziałem w centrum miasta). Startowałem w ramach Teamu CCO (grupa liczyła 14 osób). Więcej informacji o działaniach tej organizacji na stronie http://ccolife.org (zachęcam do odwiedzenia tej strony). W sobotę przed maratonem poznałem wszystkich biegaczy z naszej grupy uczestnicząc w naszym lokalnym Pasta Party.

W Nd wczesna pobudka o godz. 4.45, skromne śniadanie, wyjazd spod budynku naszym busikiem bezpośrednio na miejsce startu przy Parku Grant o godz. 5.30 (jedna osoba spóźniła się o ok. 10 min.). Tam udaję się do swojej „czerwonej fali”, zostawiam w depozycie torbę ze swoimi rzeczami, udaję się do swojego miejsca rozstawienia (tzw. Corral B). Punktualnie o godz. 7.30 do maratonu (ale 10 min. wcześniej wystartowali wózkarze). Mój Corral B rusza 2 min. później. Pogoda do biegu b. dobra, nie było zimno, nie było ostrego wiatru od strony jez., może niekiedy trochę wiało. Krótko przed udaniem się do mojej strefy startowej mogłem obserwować piękny wschód słońca znad jeziora. W Chicago jest nawet ustanowiona skala pogodowa do maratonu  tzw. alert pogodowy, w tym roku była „żółta”, druga w czterostopniowej skali trudności. W ogóle ten dzień był b. słoneczny, w południe zrobiło się b. ciepło, słonecznie, idealna pogoda na imprezy plenerowe. Mając na uwadze moje niedociągnięcia treningowe, stwierdziłem że będę się trzymał pacemakera na 3:10. W ogóle Chicago pozytywnie mnie zaskoczyło ilością pacemakerów (22 wyznaczone czasy) począwszy od 3:00, co 5 min. następne. Po starcie biegnie mi się dobrze, staram się trzymać optymalnej linii biegu tj. wyznaczonej niebieskiej linii na trasie. Nowością było też dla mnie - osoba np. niewidoma biegnąca z oznaczonym przewodnikiem. Jestem ostrożny, staram się biec w cieniu, a nie na słońcu, nawet może trochę dłuższą drogą, ale aby niepotrzebnie nie nagrzewać ciała. Trasa maratonu to jedna wielka pętla po Chicago, najpierw na północ, później trochę na zachód, następnie na południe i z powrotem kierunek północny na finisz do Parku Granta. Na wschód się nie da, bariera naturalna, jez. Michigan. Wiele razy przebiega się po mostach na rzece Chicago, a ze względu na to, że są one zwodzone, część z nich była wyłożona matami. Wg mnie organizacja maratonu była prawie perfekcyjna, dużo punktów „napojenia” po obu stronach trasy, b. dużo pomocnych woluntariuszy, wiele innych detali dopiętych na tzw. „ostatni guzik”. Każda mila oznakowana, a przy niej opływający czas od startu, no może dla oznaczenia km były mniej widoczne, ale te główne, co 5 km, gdzie mierzony był czas, były b. widoczne. Trasa biegnie przez szereg dzielnic etnicznych m. in. poprzez Chinatown, dzielnicę meksykańską. Ale takiej ilości kibiców, takiego dopingu to jeszcze dotychczas nie doświadczyłem. Prawie stale biegnie się w szpalerze kibiców, ale raz na przestrzeni ok 1-2 km było nagle b. cicho, brak kibiców, ale okolica była bowiem „magazynowa”. Ta nagła cisza zwróciła moją uwagę, bo wcześniej cały czas kibice krzycząc dopingowali biegnących do dalszej walki. Niestety nie spotkałem „umundurowanych” polskich kibiców, ale przecież b. dużo Polaków mieszka w tym mieście. Biegnie mi się dobrze, na półmetku osiągam czas ok. 1:37. Wiem że drugą połowę mam słabszą, ale dzielnie walczę. Wyjątkowo często w tym maratonie korzystam z punktów napojenia (może mniej piję, ale częściej), czas finiszu pokazał że była to dobra decyzja. Mój plan min. to ukończyć maraton przed godz. 11.00, tz. czas ok. 3:28, a max. to jak „moce produkcyjne” pozwolą. Na 14 mili przebiegam obok stoiska wolontariuszy z naszego Teamu CCO, dla którego biegnę. Zobaczyłem ich w ostatniej chwili, ale z podniesionymi rękami przebiegam obok nich (widać to na zdjęciach), serdecznie pozdrawiany. Na 17 mili była stacja żelowa, wypijam na miejscu aż dwa i dalej w drogę z nową energią (na razie w żołądku). Prawie przez cały maraton nie biegnie się w towarzystwie jadących obok aut, tylko na przestrzeni ok. 1-2 km biegnie się oddzielną trasą, ale obok ruchliwej autostrady. Kiedy w Polsce doczekamy takiej sytuacji? Co za przyjemność biec w spalinach. Temperatura z każdą godz. wzrasta, grzejące słońce też robi swoje. Udziela się to biegaczom, co jakiś czas ktoś maszeruje. Przy mnie na starcie stanęła obok mnie ładna, szczupła, młoda, biała biegaczka z krótko spiętymi włosami, stale była przede mną, później mi uciekła, ale na ok, 1,5 km przed metą już tylko maszerowała. Poznałem ją po charakterystycznej szarej koszulce z krótkim ramiączkami. Mi też się biegnie wolniej na trzeciej dziesiątce, w drugiej części trasy biegu wyprzedza mnie pacemaker na 3:15, a na ok. 3 km przed metą pacemaker na 3:20. Ale ja na ostatnich 2-3 km nie biegnę może nadzwyczaj szybko, ale biegnę szybciej, ciągle wyprzedzając wielu biegaczy do samej mety, ostatnią zawodniczkę „łyknąłem” jeszcze na ok. 50 m przed metą. Wpadam na metę, jest godz. 10.54 (OK!), patrzę na czas brutto, jest ok. 3:24, tzn. że czas netto będzie o ok. 2 min. lepszy. Jest dobrze, wg mnie oczywiście, maraton w całości przebiegłem, a nie ukończyłem, myślę że czytelnicy wychwycą różnicę. Po finiszu wszystko jest tak zaplanowane, aby biegacze stale się przesuwali do przodu, nie stali, częstowani wodą, izotonikiem, później zawieszają medale na szyi, następnie podają folię termiczną, dostaje się też torbę z produktami spożywczymi i wreszcie główna atrakcja strefy finiszowej, nielimitowana degustacja piwa Goose Island. Nie jestem zapalonym piwoszem, pomimo „lekkiego” zmęczenia takiej okazji nie przepuszczam, wypijam na miejscu 3 duże szklanice zimnego piwa. Nie powiem, smakowało wybornie. Następnie wychodzę ze strefy finiszowej, udaję się po swoje rzeczy, przebieram się podziwiając panoramę wieżowców na Downtown w południowym słońcu. Idę na Post Party Mila 27. I tutaj miła niespodzianka. Jest stoisko z rezultatami czasowymi. Podchodzę do ładnej, uśmiechniętej wolontariuszki o karaibskich rysach, podaję jej swój nr startowy, i za chwilę otrzymuję pełen wydruk dotyczący mojej osoby. Z czymś takim pierwszy raz się spotkałem.

Moje rezultaty:
•    Czas netto:  3:21:50
•    Miejsce w klasyfikacji generalnej   2923
•    Miejsce wśród mężczyzn  2455
•    Miejsce w kategorii wiekowej M55-59   42 (na 1136 osób)
•    Śr na km:  4:47

Krótko przechadzam się po dużym parkowym terenie, jest wiele atrakcji m. in. scena estradowa, ale ja realizuję swój kupon na piwo (czwarte piwo bezpośrednio po maratonie). Troszkę, ale tylko troszkę byłem na lekkim rauszu. Wychodzę z tego party, udaję się szybko do metra, jadę do siebie, biorę szybki prysznic. Zamiast odpoczywać, leżeć na łóżku nogami do góry, jedziemy na przedmieścia Chicago, aby w Polish Bistro na żywo w obecności ok. ponad setki kibiców oglądać mecz piłki nożnej Polska-Irlandia. W trakcie meczu, częstowany, wypijam kolejne dwa piwa. Wychodzi na to że jestem nałogowym piwoszem, ale tak nie jest, ostatnią taką przygodę wypicia kilku piw naraz po maratonie miałem 5 lat temu w Poznaniu.

Po meczu odjeżdżam z moim dzisiejszym opiekunem Januszem (woluntariusz przy maratonie, ukończył 132 maratony, za rok chce wystartować w następnym, a ma już 73 lata, to jest kondycja). Jedziemy na spotkanie do polskiego konsulatu, gdzie na oficjalnym spotkaniu Pani Konsul podejmuje maratończyków nie tylko z Polski ale też polonusów z USA. Miłe spotkanie, wymiana czasów i informacji, poznanie nowych osób, pamiątkowe zdjęcia, to efekty tej wizyty. W sali gdzie się spotkaliśmy moją uwagę przyciągnęły piękne obrazy m. in Fałata (oryginał). I tutaj chciałbym gładko przejść do drugiej mojej aktywności – zwiedzania tego miasta. Apropo obrazów to w Sb, dzień przed biegiem spędziłem 5 godz. w The Art. of Institute of Chicago (wspaniałe muzeum, pełne przepięknych obrazów). Moim konikiem jest impresjonizm, tylu pięknych obrazów np. Renoire’a to już dawno nie widziałem. Pomimo drogiego (wg mnie) biletu wstępu - $ 23 po zniżce dla maratończyków, warto było się zanurzyć w tej przepięknej krainie sztuki.

Ale Chicago miało dla mnie jeszcze wiele innych atrakcji m. in. Willis Tower (taras Skydeck na 103 piętrze-412 m, co za widoki), aleja Magnificent Mile, molo Navy Pier, Shield Akwarium, Park Millenium, Park Granta , dzielnica starych wiktoriańskich domów w Oak Park (miejsce urodzin i wczesnych lat E. Hemingwaya) oraz wiele spacerów po Downtown.

Ostatnim maratonem który został mi do przebiegnięcia z serii WMM to Tokio. Ale na razie nie mam szczęścia do tego maratonu. W tegorocznej loterii mnie nie wylosowano, odrzucono też moją prośbę o start jako amatorskiego dziennikarza. Został mnie już tylko udział jako darczyńcy na szlachetny cel, ale kwota wsparcia (ponad $ 1000) jest nie na moją kieszeń. I tu chciałbym się zwrócić do czytelników o ewentualną pomoc. Może jakaś firma (lub kilka), może osoba prywatna (albo parę osób) zechciałaby wesprzeć finansowo moje starania o Tokio. W zamian proponuję reklamę na mojej koszulce biegowej (np. logo firmy)?
 
Image
 
Image
 
Image
 
Image 
 
 



  Bądź pierwszym który skomentuje
RSS komentarzy

Napisz komentarz
  • Komentarze można zamieszczać bez wcześniejszego zalogowania.
  • Pamiętajcie o poprawnym wpisaniu kodu uwierzytelniającego.
  • Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy naruszających ewidentnie kulturę wypowiedzi.

Imię:
Komentarz:

Kod antyspamowy:* Code
Chcę być powiadamiany emailem o dodaniu nowych komentarzy

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Kalenji
Maratończyk na FB
maratonczyk
FALENICA 2016
Bieg Konstytucji - Film 2014
BN 2014
Bieg Powstania 2014
Youtube
Polskie Maratony
Ostatnie komentarze
Fantastyczne zdjęcia oddające emocje! Wspaniali ludzie na trasie. Co ...
więcej...
przez AC

SUPER BIEG,WSPANIAŁA ORGANIZACJA,SUPER TRASA,TŁUMY KIBICÓW NA TRASIE,B...
więcej...
przez PAWEŁ KĘTY

Żałuję bardzo, ze nie mogłam uczestniczyć. Tym razem tak mi wypadł url...
więcej...
przez Marinka

Jakie dmuchawy? Przecież to był maleńki wycinek biegu i właśnie taki m...
więcej...
przez Dziki

zbieg karową, tunel , podbieg do mety - to jest kwintesencja biegu. ...
więcej...
przez rw42

Bieg super !!! tunel - fatalny W przyszłym roku można pomyśleć o biegn...
więcej...
przez Paweł

Atmosfera na starcie i mecie bez dwóch zdań super. Chyba tylko na Bieg...
więcej...
przez Piotrek

Kleszczów 2016 - pion
Puchar Króla 2016 - pion
Fabrykant 2016 - pion
K2 - Dział Górski
1
© 2016 MARATOŃCZYK
Untitled Document