Budapest Marathon 2016 - top
Start
Puma kostka
Menu główne
Start
Trening
Wyniki
Galeria zdjęć
Zdrowie
Kalendarz
TV MARATOŃCZYK
Maratony Zagraniczne
Biegi Ekstremalne
Biegi na Orientację
Rajdy
Ciekawostki
Historia
Archiwum
Bieganie w reklamie
Narty Biegowe
K2
Triathlon
Ogłoszenia
Testy Sprzętu
Kontakt
Poznań Maraton 2016 - pion
Najbliższe Imprezy
WĄBRZESKA DZIESIĄTKA
Wrzesień 3, 2016 (10:00)

34. PKO Wrocław Maraton
Wrzesień 11, 2016 (09:00)

Garmin Ultra Race
Wrzesień 17, 2016 (07:00)

4. Kleszczów na Piątkę (18.09.2016)
Wrzesień 18, 2016 (12:00)

4. Kleszczów Na Piątkę - V MP Kobiet
Wrzesień 18, 2016 (12:00)

Maraton Północy
Październik 2, 2016 (09:00)

Pełny Kalendarz
Dodaj Imprezę
Kalendarz Imprez
Lipiec 2016 Sierpień 2016 Wrzesień 2016
Po Wt Śr Cz Pi So Ni
Tydzień 31 1 2 3 4 5 6 7
Tydzień 32 8 9 10 11 12 13 14
Tydzień 33 15 16 17 18 19 20 21
Tydzień 34 22 23 24 25 26 27 28
Tydzień 35 29 30 31
Dodaj nowe zdarzenie Dodaj nowe zdarzenie
Budapest Marathon 2016 - pion
Puchar Króla 2016 - pion
Piotr i Paweł - Gdańsk 2016 - pion
Budapest Marathon 2016 - middle

Akademia Marmot - Podróżowanie po Kaukazie rowerami
07.10.2015.
Image

Gdy planowaliśmy naszą wyprawę na Kaukaz, nastawiliśmy się głównie na przyjemność związaną z podróżą rowerem, na krajobrazy i ciekawe miejsca. I to wszystko zrealizowaliśmy. Nie przypuszczaliśmy jednak, że Kaukaz, a w szczególności Gruzja, najbardziej urzekną nas swoimi mieszkańcami i nastawieniem ich do nas, turystów – Polaków.

Już podczas odprawy na lotnisku w Kutaisi zostaliśmy przywitani butelką gruzińskiego wina. Gdy wjechaliśmy do Swanetii, najwyżej i najpiękniej położonego górskiego regionu Gruzji, na każdym kroku byliśmy zaczepiani i pytani o to, skąd jesteśmy, gdzie jedziemy, co nam się tu podoba. Nie była to jednak wścibska ciekawość, tylko czysty ludzki odruch gościnności. Gruzini zawsze dziękowali, że ich odwiedziliśmy, rozmawiali z nami, oferowali pomoc i gościnę - zarówno policjanci, pasterze, kobiety wystające zza sztachet wiejskiego płotu, jak i kierowcy samochodów, zatrzymujący się zawsze, jak tylko mieliśmy jakąś awarię.

Nie wspominając już o pozdrawiających nas kierowcach samochodów, których mijaliśmy. Jak by tego było mało, nierzadko byliśmy zapraszani – z czego chętnie korzystaliśmy - na imprezy rodzinne, uroczystości świąteczne, a nawet częstowani czaczą, czyli gruzińskim bimbrem przez sprzedawcę arbuzów, czy przypadkowo spotkanych na naszej drodze pasterzy. Od pań przy straganach wzdłuż szosy dostaliśmy darmowe owoce z podziękowaniem, że tu przyjechaliśmy i to rowerami.

Sama jazda rowerem po gruzińskich drogach, oprócz tego że sama w sobie ekscytująca, co chwilę nas czymś zaskakiwała. Droga oznakowana na mapach jako krajowa, jedna z głównych, okazywała się polną kamienistą drogą, dla samochodów z napędem na cztery koła, ostro wspinającą się w górę lub w dół. To właśnie na takich drogach złapaliśmy najwięcej gum. Gdy po kilku kilometrach spokojnej jazdy kończył się asfalt, trzeba było brnąć w błocie i koleinach, aby po kolejnych kilku kilometrach ponownie pojawił się asfalt, który wielokrotnie jeszcze zamieniał się w polną drogę. Nasze duże zdziwienie wywoływały wielkie drogowskazy, jakie znamy z naszych autostrad, ustawione na przecięciu się dwóch gruntowych dróg, pośrodku wielkiego stepu. Trzeba też wspomnieć o licznych mostkach, w tym linowych i wszelkich innych dziwnych konstrukcjach, po których nawet Indiana Jones nie odważyłby się przejść.

Mówiąc o spotkanych po drodze ludziach nie da się pominąć otoczenia, w jakim oni żyją. Spaliśmy i przejeżdżaliśmy przez wioski odcięte od świata, gdzie do dzisiaj nie ma bieżącej wody, gazu, a nawet prądu. Kolacja przy świecach, a w pokojach lampy naftowe, wspaniale nadawały klimat naszej podróży. Dzieci bawiące się na drodze w błocie razem z świnkami. Wóz ciągnięty przez długowłosego woła. Jeźdźcy na koniach. Obraz jak z "Chłopów". Oczywiście nie znaczy to, że w rejonach, gdzie bywa więcej turystów, nie można znaleźć w pełni nowoczesnego domu, czy guest house z internetem i satelitą.

Podróżowanie po Kaukazie rowerami jest na pewno wielką frajdą i przygodą. Przy odpowiednim przygotowaniu wyprawy i życzliwości ich mieszkańców może to być przygoda życia. Dla nas taką była.

Kilka słów o sprzęcie:

Ważnym elementem przygotowań było skompletowanie sprzętu. Dość niespodziewanie miesiąc przed wyjazdem, okazało się, że nasza wyprawa zdobyła pierwsze miejsce w konkursie Akademii Marmota. Dzięki tej wygranej mogliśmy ostatecznie skompletować sprzęt. Ponieważ nasze plany zakładały podróż po dość nieprzewidywalnym pogodowo obszarze, jakim są wysokie góry Kaukazu, musieliśmy być przygotowani jednocześnie na zimno jak i deszcz. Na wyprawę, gdzie cały ekwipunek wiezie się z sobą na rowerze, a każdy gram ma znaczenie, nie można zabrać pieszego lepszego stroju albo kilku i zmienić w zależności od warunków. Naszym głównym problemem były kurtki. Kurtek jest dużo, ale nasze musiały spełniać kilka ostrych kryteriów. Musiały być lekkie, po spakowaniu małe, a do tego chroniące przed wiatrem i deszczem, nawet dość mocnym.

Najważniejszym jednak parametrem, któremu nie mogło sprostać wiele przetestowanych przez nas kurtek była oddychalność. Na co nam kurtka, która ochroni nas przed deszczem, jak po chwili wysiłku, który czekał nas na trasie, będziemy cali mokrzy od środka, z powodu przepocenia. Dlatego jak zobaczyliśmy kurtki Storm Watch Jacket z firmy Marmot, od razu chcieliśmy je przetestować. Po dwóch dniach kurtki były u nas. Testy wyszły obiecująco, więc znalazły się w składzie naszego bagażu.

Jakbyśmy przewidywali, że kurtki są nam niezbędne, bo już na lotnisku spotkał nas deszcz, który z przerwami towarzyszył nam przez cztery kolejne dni, akurat gdy wdrapywaliśmy się na najwyższe przełęcze podczas naszej trasy. Przy dużym wysiłku kurtka idealnie odprowadzała wilgoć na zewnątrz, a jednocześnie nie dopuszczała do przemoczenia przez deszcz. Duży kaptur, po odpowiednim rozluźnieniu, można było założyć na kask. Duża część kurtek szyta jest na szczupłe osoby, bo producentom wydaje się, że tylko takie osoby intensywnie się ruszają. Ja nie należę do szczupłych, a w tej kurtce jak najbardziej było mi wygodnie, nie krępowało mi nic ruchów. Dodatkowe sznurki i rzepy idealnie dopasowały kurtkę do ciała.

Pełna relacja z wyprawy na www.BylismyTam.pl

Image
 
Image
 
Image
 
Image
 
Image 



  Bądź pierwszym który skomentuje
RSS komentarzy

Napisz komentarz
  • Komentarze można zamieszczać bez wcześniejszego zalogowania.
  • Pamiętajcie o poprawnym wpisaniu kodu uwierzytelniającego.
  • Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy naruszających ewidentnie kulturę wypowiedzi.

Imię:
Komentarz:

Kod antyspamowy:* Code
Chcę być powiadamiany emailem o dodaniu nowych komentarzy

 
następny artykuł »
Kalenji
Maratończyk na FB
maratonczyk
FALENICA 2016
Bieg Konstytucji - Film 2014
BN 2014
Bieg Powstania 2014
Youtube
Polskie Maratony
Ostatnie komentarze
Piękne zdjęcia!!!!!!!!!! Dziękujemy!!!!!!!!!!
więcej...
przez AMANDA

Było super. Piękny medal, fajni kibice. Super atmosfera. :)
więcej...
przez Jolka

Proszę o wykasowanie wyników II Ekstremalny Dzikobieg Police. Ponieważ...
więcej...
przez Wojciech Bobrowski

Wow, jestem na zdjęciu. Super. Było wspaniale.
więcej...
przez Michał

To był mój 12 kolejny przebiegnięty maraton to mój kultowy maraton jak...
więcej...
przez Adam Król

Jeszcze zapomniałem ;) Ślicznie, ślicznie dziękuję w imieniu swoim i w...
więcej...
przez Andrzej

Mój trzeci "Solidarności" za każdym razem inaczej, za każdym razem pla...
więcej...
przez Andrzej

Kleszczów 2016 - pion
Wrocław Maraton - 2016 - PION
Poznań Maraton 2016 - pion
K2 - Dział Górski
1
© 2016 MARATOŃCZYK
Untitled Document