Wojtek Szota: Według mnie artykuł, który prezentujemy poniżej jest kwintesencją treningu wytrzymałościowego. Zawsze polecałem go osobom chcącym poprawić swoje wyniki. Bardzo się cieszę, że dzięki uprzejmości Pawła Zacha (rek. żyć. - 2:32:24) możemy Wam przybliżyć jego treść.
Paweł Zach: Mam przyjaciela, którego biegał wiele lat, ale nie
mógł pokonać bariery 3:30 w maratonie. Biegał od wielu lat, ale w maratonie nie
udawało mu się biec szybciej niż w czasie zwykłego truchtania. OK., pokonać
maraton truchtem to również sukces. Jeśli biegasz regularnie, a twoje treningi
sprowadzają się do wielokilometrowego truchtu i osiągnąłeś poziom, który trudno
Ci jest pokonać, a wszystkie starty kończą się zbliżeniem do rekordu życiowego,
niniejsze słowa są prawdopodobnie skierowane do Ciebie. Zwłaszcza, jeśli
chciałbyś poprawić wyniki.
Musisz uświadomić sobie
jedno. Twój organizm osiągnął poziom, którego nie można prawdopodobnie
przeskoczyć zwiększając dawkę kilometrów. Recepta jest jedna: musisz zwiększyć
intensywność treningu.
Są dwie podstawowe zasady
treningu, którymi się kieruję:
Zasada pierwsza:
Dwa do trzech razy w
tygodniu trening intensywny.
Zasada druga:
Nie rób treningu
intensywnego zanim organizm nie zregenerował się w pełni po poprzednim.
Zasada druga jest bardzo
ważna. Sam kilka lat temu o niej zapomniałem. Na efekty nie trzeba było długo
czekać: zmęczenie, deprymująca niemożność wykonania kolejnych szybkich
treningów w zaplanowanym tempie, słabe wyniki w czasie zawodów.
Choć zabrzmi to trochę
dziwnie, odpoczynek jest najważniejszy w treningu wytrzymałościowym. To w
czasie tych kilkudziesięciu godzin między kolejnymi treningami następuje
adaptacja organizmu. Bo trening stanowi bodziec, który powoduje, że uruchamiane
są w organizmie mechanizmy, które doprowadzają do szeregu zmian anatomicznych i
fizjologicznych. Zmiany te pozwolą w przyszłości szybciej biegać. Jeśli między
intensywnymi treningami organizm nie ma czasu na zregenerowanie się, mechanizmy
adaptacyjne zostaną zaburzone i nie nastąpi to, co teoretycy nazywają
syperkompensacją, czyli wejście organizmu na wyższy poziom wydolności. Dlatego
jeszcze raz powtórzę, odpoczynek jest równie ważny jak trening.
Jeśli chodzi o trening to
generalna zasada brzmi - nie trenuj w tempie szybszym od tego w jakim planujesz
biec w czasie zawodów.
Zalecam dwa w tygodniu
bieg intensywny. Jeśli przygotowujesz się do maratonu długie tempo jest typowym
treningiem. Polega on na tym, że po kilku lub kilkunastu minutach truchtu
biegniesz odcinek 5km do 10km w tempie, w jakim zamierzasz przebiec maraton.
Chodzi o to, aby przygotować organizm do pracy z intensywnością równą tej, jaką
będzie musiał pokonać maraton. Jeśli na przykład zamierzasz przebiec maraton w
3 godziny, 10km powinieneś pokonać w tempie 4.15 na kilometr. Jeśli teki
trening sprawia Ci wiele kłopotów, tzn. jesteś wyczerpany po treningu lub w
ogóle nie jesteś w stanie go dokończyć, to znaczy, że postawiłeś sobie zbyt
ambitny plan. W końcu, jeśli udaje Ci się z trudem pokonać 10km w zakładanym
tempie nie licz na to, że utrzymasz to tempo przez następne 30km. Musisz
postawić sobie bardziej realny plan, na przykład 3 godz. 15 min. Być może w
trakcie sezonu nastąpi progresja i będziesz mógł powrócić do swego ambitnego
planu. Najgorsze, co możesz zrobić to mimo wszystko próbować biegać trening
tempowy w tempie, którego nie jesteś w stanie osiągnąć w maratonie. Dlaczego?
Abstrahując od przetrenowania, które może cię dosięgnąć, trenujesz nie te
mechanizmy, które są potrzebne w maratonie. Biegając za szybko w czasie treningu,
Twój organizm ulega zakwaszeniu produktami metabolizmu beztlenowego. A nie
zależy Ci chyba na tym, aby adaptować się do tego typu wysiłku. Nie planujesz
chyba startów na średnich dystansach.
Drugim typem treningu,
który zresztą bardzo lubię to rodzaj tempa, przy czym z narastającą szybkością
biegu. Po 2-3 km truchtu zaczynam powoli przyspieszać. Każde 500m przebiegam
kilka sekund szybciej. Mniej więcej po 20-30 minutach od czasu, kiedy zacząłem
przyspieszać biegnę w tempie zbliżonym to tempa, w jakim biegam 10km. To
szybkie tempo, nie da się go utrzymać zbyt długo, więc utrzymuję takie tempo
przez powiedzmy 500 - 1000m i zaczynam powoli zwalniać. Po następnych 5-15
minutach moje tempo wraca do truchtu. Jeszcze kilka- kilkanaście minut w
truchcie i trening się kończy. Ten typ treningu zalecam zwłaszcza tym, którzy
są słabsi psychicznie i trudno znaleźć im motywację do tego, aby ruszyć z
kopyta w tempie maratonu.
Trzeci typ treningu to
tak zwana zabawa biegowa. Typowy trening to 10 razy 2 minuty biegu w tempie jak
start na 10km. W przerwie, które trwa tyle ile przebiegany szybko odcinek,
truchtam. To bardzo przyjemny trening, choć nie tak dobry jak bieg ciągły. Inne
warianty tego treningu to 8x4min. albo 6x6min. Ten typ treningu jest pewnym
odstępstwem od zasady mówiącej o unikaniu biegania szybszego niż w czasie
zawodów. Wiele osób jednak mimo wszystko ten trening wykonuje. W końcu w
sezonie nie biegniesz tylko maratonów, ale również biegi, które wymagają
szybszego tempa. Poza tym zakończenie takiego treningu w dobrej formie daje
przyjemne uczucie świadomości, że potrafisz biegać w tempie sporo szybszym niż
podczas zbliżającego się maratonu.
Niezależnie od tego
należy pamiętać o jeszcze jednym ważnym treningu do maratonu - o biegu długim,
który robię raz w tygodniu na dystansie od 25 do 35km. Ten rodzaj treningu
wplatam do planów na 10 do 12 tygodni przed planowanym maratonem. Zaczynam od
25 km i w kolejnych tygodniach wydłużam nieco dystans tak, żeby na 2 tygodnie
przed maratonem pobiec 30 do 35km.
Powodzenia
Komentarze (15)
Napisz komentarz
Treść komentarza powinna być związana z tematem artykułu.