Aureliusz Kosendiak:Ten artykuł jest o tym, jak :
po ledwo po wyleczonej kontuzji mięśni uda, nie biegając 12 lat, nigdy wcześniej nie jeżdżąc na rowerze dystansów dłuższych niż 20 km, nigdy wcześniej nie pływając na dystansach dłuższych niż 250m,
mając do dyspozycji stary rower szosowy, mając tylko 9 miesięcy na przygotowania.
UKOŃCZYŁEM IRONMANA W CZASIE 13
GODZIN !!!
Czym jest Ironman ? Najlepiej go
określić 3 liczbami :
3,8 km pływanie,
180 km jazda na rowerze,
42,195 km bieg (dystans maratonu).
Tak, wszystko RAZEM !!!
Zanim przejdziesz do dalszej części
posta, obejrzyj sobie ten filmik. To on mnie zainspirował i to on był
najczęściej oglądanym przeze mnie filmikiem na YouTube przez całe 9 miesięcy
przygotowań.
Ironman
Zawody Ironman należą do triathlonu,
dlatego kilka słów poświęcę właśnie tej dyscyplinie i pokażę od razu na jak
wysoką wodę wskoczyłem. Jak już wcześniej wspomniałem, na triathlon
składa się pływanie, jazda na rowerze i bieg. Pierwszy triathlon zorganizowano
25 września 1974 r. w w Kalifornii (USA) na dystansie 457,2 metra pływania,
8,047 kilometra jazdy rowerem i 9,656 kilometra biegu, a w 2000 roku wszedł do
rozgrywek olimpijskich na Igrzyskach w Sydney. Zawody triathlonowe rozgrywane
są na różnych dystansach:
Super Sprinterski: 0,6 km pływania / 15 km jazdy rowerem / 3 km biegu,
Sprinterski: 0,75 km pływania / 20 km jazdy rowerem / 5 km biegu,
Olimpijski: 1,5 km pływania / 40 km jazdy rowerem / 10 km biegu,
International Triathlon Union (ITU) - długi dystans: 4 km pływania /
130 km jazdy rowerem / 30 km biegu,
Half-Ironman: 1,9 km pływania / 90 km jazdy rowerem / 21 km biegu,
Ironman: 3,8 km pływania / 180 km
jazdy rowerem / 42 km biegu,
Ultraman Triathlon: 10 km pływania / 421 km jazdy rowerem / 84 km
biegu.
Podjąłem się od razu najbardziej
prestiżowych zawodów jeśli chodzi triathlon ! Mistrzostwa Świata na tym
dystansie rozgrywane są co roku na Hawajach.
3,8km pływania, 180km roweru oraz
klasyczny maraton czyli 42.195 km biegu, co łącznie nie może Ci zająć
więcej niż 17 h. Większość, jak słyszy to zestawienie, łapie się za głowę. JA
TEŻ TAK MIAŁEM ! Jakby ktoś Wam powiedział, że jesteście w stanie się tego
podjąć, pomyślicie, że wariat. JA TEŻ SIĘ NA TYM ŁAPAŁEM ! Teraz w
pełni świadomie mogę powiedzieć jedno : ciężka praca i sporo wyrzeczeń,
ale jeśli odpowiednio się wszystko rozplanuje, znajdzie w sobie wewnętrzną
siłę, wtedy jest to jak najbardziej realne.
Po raz pierwszy o triatlonie pomyślałem
w maju 2009 roku. Wówczas miałem poważną kontuzję - naderwane 3 mięśnie w
nodze. Leżałem i nic nie robiłem, poza jedzeniem i regeneracją. Ten bezruch
mnie dobijał. Potrzebowałem jakiegoś wyzwania, którego mógłbym się podjąć, i
który dałby mi motywację do zwalczenia kontuzji i podjęcia regularnego wysiłku.
Na początku pomyślałem o maratonie. 12 lat wcześniej biegałem, co prawda na
krótkie dystanse, ale jednak lubię to robić. A taki maraton to przecież nie lada
wyzwanie.
Wtedy jednak zobaczyłem na YouTube
filmik. Zaczarował mnie i wtedy wszystko się
zaczęło...Pomyślałem „życiowe wyzwanie, czemu nie ?!" Po tym, jak minęła
pierwsza euforia pomysłem, przez wiele dni zastanawiałem się, czy w ogóle dam
radę i czy to jest możliwe dla takiego biegowo-rowerowo-pływackiego amatora jak
ja. Stwierdziłem w końcu, że nic nie szkodzi spróbować, a nawet jeżeli mi się
nie uda, to i tak osiągnę wiele korzyści :
zwalczę kontuzję,
wprowadzę regularne treningi i odpowiednie odżywianie jako stały
element swojego życia i będę miał motywację, żeby się tego trzymać,
wykształtuje w sobie pozytywne cechy charakteru (samodyscyplina,
systematyczność, przełamywanie słabości itp.),
inne
Przez pierwsze kilka miesięcy i tak
byłem wyłączony z wysiłku ze względu na kontuzję. Każdego dnia jednak myślałem
o Ironmanie, układałem sobie dokładny plan, opracowywałem strategię. Dzień w
dzień oglądałem filmiki na Youtube, czytałem wszelkie informacje na temat tych
zawodów.
Na początku swojej przygody z
triatlonem, bo w tych kategoriach należy to rozpatrywać, opowiedziałem różnym
znajomym, jakiego wyzwania chcę się podjąć. Reakcje były różne:
niedowierzanie, śmiech, zdziwienie, a nawet słowa, że straciłem sens życia.
Stwierdziłem, że mnie to nie zniechęci. Wręcz przeciwnie. Uznałem, że jest to
typowa reakcja dla ludzi, którzy nie potrafią wyobrazić sobie drogi, jak i
samego celu. A to właśnie sprawiło, że zyskałem nowy sens życia.
Zapytasz jak to możliwe?
Pomyśl, jak wielką trzeba mieć motywacje i determinację, żeby konsekwentnie
dążyć do takiego czegoś. Prawie każda minuta i chwila polegała na rozważaniach,
jak to będzie, jak zachowa się mój organizm, w jakim szoku będą wszyscy. Muszę
teraz przyznać, że wiara w końcowy sukces to podstawa. Nie ukrywam, że wymagało
to wielu poświeceń, bo kto będzie wstawał o 5.11 rano na basen 4-5 razy w
tygodniu nie mając celu i bez wiary, że może go osiągnąć ? Kto będzie jeździł
na rowerze 150 km dziennie i wychodził biegać w teren w deszcz, śnieg czy mróz
? Codziennie wyobrażasz sobie, jak to będzie przekroczyć metę, o czym
pomyślisz, jak się zachowasz.
Pewnie w wielu głowach rodzi się
myśl : treningi, treningi, treningi, a gdzie czas na cokolwiek innego ?
Przyznaję, że Ironman stał się moją wielką pasją. Nie myślcie jednak, że jedyne
co robiłem, to trenowałem i myślałem o zawodach. Nie chciałem i nie mogłem
sobie na to pozwolić.. Szykując się do Ironmana, jednocześnie : pracowałem
na dwóch uczelniach, prowadząc zajęcia ze studentami i kończyłem
doktorat (obroniłem go tydzień po ukończeniu Ironamana).
Moje wskazówki dla Ciebie :
1. Nie bój się wyzwań
Pamiętaj, że nie musisz od razu
zaczynać z tak „grubej rury". Ważne jednak, żebyś podjął się jakiegoś
wyzwania...i zrealizował je !
2. Wybierz miejsce i termin
konkretnych zawodów
Gdy wybrałem, że moim wyzwaniem
będzie Ironman, zacząłem się zastanawiać, gdzie będę mógł tego dokonać, a także
czy jako amator, w ogóle będę miał taką możliwość. Poza tym zawody
organizowane przez Światową Federację Triatlonu najczęściej mają bardzo wysokie
opłaty startowe, a na takie nie mogłem sobie pozwolić. W końcu znalazłem
: Otrokovice (w
Czechach). Przede wszystkim blisko, tanio i mogą startować w nich amatorzy .
3. Ustal sobie cele pośrednie
Wiedziałem, że przed tymi
najważniejszymi zawodami, muszę wystartować w kilku mniejszych imprezach
(pływackich, biegowych, rowerowych). Po co ? Jak pisałem wyżej, NIGDY WCZEŚNIEJ
NIE BIEGAŁEM DŁUŻEJ NIŻ 10 KM, NIE JEŹDZIŁEM NA ROWERZE WIĘCEJ NIŻ 20 KM, A
PŁYWAŁEM JEDYNIE W BASENIE. A co dopiero wszystko razem. Musiałem zobaczyć jak
na długim dystansie, w różnych dyscyplinach zachowa się mój organizm. Poza tym
zaplanowanie startów pośrednich umożliwiało mi okresowe kontrolowanie etapu
przygotowań (m.in. jeśli chodzi o pokonywane dystanse i osiągane czasy).
4. Opracuj dokładny program swoich
przygotowań
Musisz w nim zawrzeć takie elementy
jak :
rozkład i charakter treningów,
dieta,
regeneracja,
terminy startów kontrolnych (w tym także planowane dystanse i czasy).
Przygotowanie merytoryczne oraz
doświadczenie w prowadzeniu innych pozwoliły mi samemu ułożyć dokładny program.
Jest to niewątpliwie żmudna praca, często wymagająca konsultacji ekspertów.
Zwłaszcza, że trzeba wykonać ją z głową, mając określoną strategię. Każdy
człowiek jest bowiem inny i każdy w inny sposób musi się przygotowywać. Jest to
jednak jeden z najważniejszych etapów przygotowań do każdego wyzwania, dlatego
poświęć mu sporo czasu i zrób go porządnie.
5. Każdego dnia szukaj w sobie
wewnętrznej siły i rzetelnie realizuj swój program
Każdy sam musi znaleźć swoje źródła
motywacji. Gdy po raz pierwszy wszedłem stronę internetową zawodów, zobaczyłem
licznik wskazujący, ile dni, godzin a nawet sekund pozostało do startu. Od
tamtej pory wchodziłem na tą stronę kilka razy dziennie, zwłaszcza, gdy nie
chciało mi się wyjść na trening. Wierzcie mi : działa !!!
6. Słuchaj własnego organizmu
Każdy plan jest tylko planem, a
każdy organizm jest inny. Naucz się go słuchać, i gdy zajdzie taka potrzeba,
modyfikuj program treningowo-dietetyczno-regeneracyjny. Nie jesteś robotem.
Podjęte przez Ciebie wyzwanie jest ciężką pracą, ale ma też być wielką
satysfakcją.
7. Prowadź dzienniczek
WSZYSTKO zapisuj, CODZIENNIE !!!
Zrealizowane danego dnia treningi, osiągnięte czasy lub dystanse, wskaźniki
organizmu (m.in. tętno), Twoje refleksje. Każdego wieczoru usiądź i spisz to.
Nie odkładaj tego na kolejne dni, bo zapomnisz. Systematyczność, także w tym
względzie, jest kluczowa.
Pamiętaj - you WANT you CAN !!!
Powodzenia
O AUTORZE:
Aureliusz
Kosendiak. Doktor nauk o kulturze fizycznej (refleksyjny teoretyk). Pasjonat
aktywności ruchowej (aktywny praktyk).
Od 26.06.2010 r., po samodzielnych
9-miesięcznych przygotowaniach - Ironman. Autor bloga www.youWANTyouCAN.pl .
Komentarze (3)
Napisz komentarz
Treść komentarza powinna być związana z tematem artykułu.