Start arrow Archiwum arrow Rzym, Rzym i po Rzymie - Maraton w Rzymie - 21.03.2010
Puma kostka
Menu główne
Start
Trening
Zdrowie
Kalendarz
Galeria
Wyniki
TV MARATOŃCZYK
Ciekawostki
Historia
Rajdy
Archiwum
Bieganie w reklamie
Biegi Ekstremalne
Ogłoszenia
Narty Biegowe
Triathlon
K2
Maratony Zagraniczne
puma.com
Testy Sprzętu
Kontakt
Bieg Konstytucji 2014 _pion
Najbliższe Imprezy
Beskidzka 160 Na Raty
Kwiecień 26, 2014 (05:00)

III BIEG I RAJD NORDIC WALKING NA&quo...
Kwiecień 27, 2014 (14:00)

32. BIEG KUJAWIAKA
Maj 1, 2014 (08:00)

II Bieg Przodownika
Maj 1, 2014 (11:30)

XXIV Bieg Konstytucji 2014
Maj 3, 2014 (11:00)

IV Majowy Piknik Sportowy
Maj 4, 2014 (08:00)

XXXI Pszczewska Dwudziestka - Półmara...
Maj 4, 2014 (10:00)

IV Bieg Fabrykanta
Maj 5, 2014 (17:00)

I RAJD NA ŚLĘŻĘ
Maj 10, 2014 (04:30)

I Zadaniowy Rajd na Orientację PRZEPR...
Maj 10, 2014 (08:00)

VII BIEG PIASTOWKI - PÓŁMARATON
Maj 10, 2014 (10:00)

Cała Polska biega z mapą
Maj 10, 2014 (11:00)

Pełny Kalendarz
Dodaj Imprezę
Kalendarz Imprez
Marzec 2014 Kwiecień 2014 Maj 2014
Po Wt Śr Cz Pi So Ni
Tydzień 14 1 2 3 4 5 6
Tydzień 15 7 8 9 10 11 12 13
Tydzień 16 14 15 16 17 18 19 20
Tydzień 17 21 22 23 24 25 26 27
Tydzień 18 28 29 30
Dodaj nowe zdarzenie Dodaj nowe zdarzenie
Bieg Konstytucji 2014 middle

Rzym, Rzym i po Rzymie - Maraton w Rzymie - 21.03.2010
27.03.2010.
ImagePiotr Szukała: Rzym, Rzym i po Rzymie, a proszę dopiero co na koniec października wpadł mi do głowy iście szatański pomysł: skoro jesteśmy już takimi wytrawnymi maratończykami i nabiegaliśmy wszystko w Polsce czas na Europę a może nawet Świat. A dlaczego Rzym? Ostatnie 2 lata moje inne hobby pozwoliło mi na kilkakrotne odwiedziny w Italii, w tym 2 razy leciałem do Rzymu, a konkretnie Viterbo i z Rzymu poznałem w miarę dokładnie oba lotniska i wschodnią i zachodnią obwodnicę. Szybkie sprawdzenie regulaminu (no, startowe nie za duże! Poznaniak), tanie połączenie lotnicze z WRO i hasło rzucone na naszą Drużynową stronę.

No chętni są, jest dobrze. Nie ma to jak wyjazd w gronie przyjaciół. A jak w gronie przyjaciół, no to może Brylanciki z Kórnika, no i fajnie kilku się znalazło. Czyli jest tak: jedzie Drużyna Szpiku z Brylantami. W trakcie rozwijania się pomysłu i przetasowań personalnych docelowo pojechał Brylant z malutką - ale jakże silną- grupą Szpików. Aha i rodzynkiem z Altomu. Przez 4 miesiące trwały konsultacje, jak pozałatwiać wszystkie formalności z Italią- wszakże legendarny jest już bałagan panujący w sprawach formalnych z tym krajem. Nie zawiedliśmy się: rzeczywiście kombinacji było co niemiara. Koniec końców wszystko jakoś wyszło.

18 marca rozpoczęła się przygoda przez wielkie PRZ. Wylot mieliśmy z WRO, więc trzeba było dojechać autokarem (wszak było nas 30 osób płci obojga- biegaczy i niebiegaczy). Dojazd trwał krótko z racji wspaniałej atmosfery, lot też jakby na luzie i po chwili lądowaliśmy na Ciampino. A tam niespodzianka. Transport dla naszej 8- osobowej Drużynowo- Altomowej ekipy już na nas czekał- no niesamowite, jak nie we Włoszech. Jazda na trasie lotnisko- apartament okazał się rollercoaster`em, kierowca to istny szatan nie kogut. Potem okazało się, że tak tu się jeździ. Szybciej niż normalnie dojechaliśmy do apartamentu, tam przekonaliśmy się, że jesteśmy jednak w Italii, na dowóz kluczy czekaliśmy jakieś 20 minut. Koniec końców rozlokowaliśmy się i... nadeszła pora na relaks.

Kolejnego dnia rozpoczęliśmy od jazdy do dzielnicy EUR do miasteczka maratońskiego zarejestrować się. Oczywiście wiedząc o tym, że nadal znajdujemy się we Włoszech założyliśmy sobie, że całe dopołudnie będzie zmarnowanie. Wsiedliśmy do metra i po wyjściu z niego szok: pierwsza z wolontariuszek wręczyła nam mapkę dojścia do budynku rejestracji (jakieś 1 km) i wszystko wytłumaczyła po angielsku. Rejestracja i wydanie pakietu trwało coś ze 3 minuty- no po prostu nienormalne. Z plecakami i pakietami weszliśmy do raju biegaczy (nasze Panie były nie wiedzieć czemu jakby mniej zainteresowane), czyli na EXPO. Ciąg dalszy dnia i kolejny poświęciliśmy na zwiedzanie wszystkiego co było do zobaczenia- nie będę opisywał tego co widzieliśmy, bo nie jest to przewodnik, ale byliśmy wszyscy zachwyceni.

Dzień maratonu: pobudka o 6:00 rano, typowe Reisefieber: przedbiegowy rytuał i przed 8:00 podjechaliśmy metrem (w dniu maratonu dojazd i odjazd za free) na start i to gdzie: pod Colosseum. Tam kolejny szok: organizacja bez zarzutu. Jak po sznurku udaliśmy się do swoich stref. Chwilę postaliśmy w międzynarodowym towarzystwie. Wszędzie biegacze - jak na jakimś maratonie:) Tłumy nieprzebrane. Znalazły się też Brylanty. Bardzo miło upłynął czas do startu. Podczas startu z rozstawionych głośników leciało „The Final Countdown" grupy Europe, kto zna ten utwór na pewno wyobrazi sobie jakie to było wspaniałe uczucie- kilkanaście tysięcy biegaczy z całego Świata rusza spod jednego z najbardziej znanych zabytków w pełną wrażeń trasę przez Wieczne Miasto.

Zawodowcy poszli jak konie po betonie do przodu, a ja z Kamilem spokojnie noga za nogą pamiętając, żeby jedna z nich zostawała z tyłu ustawiliśmy się z peacemakerami (swoją drogą prowadzili nie za fajnie) na luzik 4:45, a co tam nie będziemy ganiać w tych pięknych okolicznościach przyrody, no jesteśmy przecież maratońskimi turystami. Trasa ruszyła spod Colosseum, dalej wzdłuż Forum Romanum i pomnika Emanuela, za nim wiwatujący tłum naszych Pań, specjalnie dla nich zwolniliśmy- a niech sobie popatrzą na swoich bohaterów, dalej trasa wzdłuż Circo Massimo do Bazyliki Św. Pawła (sorki za błędy), tam nawrót i bieg na Zatybrze (swoją drogą najbrzydszy - ale dobrze, że krótki- fragment trasy), powrót nad Tybr, nawrót przy ustach prawdy i tam znów nasze „pomponiareczki"- krótka sesja dla fotoreporterek i biegniemy dalej, mijamy Zamek Św. Anioła i przez kolejny most wbiegamy do Watykanu. Wpadamy na Plac Św. Piotra i już wiem po co to całe bieganie. My biegniemy, tłum wiwatuje, ogromna Bazylika Św. Piotra przed nami - BEZCENNE.

Kilka zdjęć, mamy wszak mnóstwo czasu (limit czasu na maraton to 7,5 godz, na połówce trzeba być po 3,5 godz). Dalej biegniemy w kierunku i przy miasteczku olimpijskim z 1960 roku, grupa jest cały czas rozradowana, wszyscy gadają, przeważa angielski i włoski, ja z Kamilem rozmawiamy jednak po polsku - tak nam łatwiej. Włoscy peacemakerzy są Włochami, tzn. zachowują się tak jak na nich przystało: przy każdej policjantce lub wolontariuszce słuchać tylko „ciao Bella" lub „Bellismima", ach co za nacja. My z Kamilem tylko oglądamy - piękne widoczki znaczy się oczywiście. A propos wolontariuszy. Na popasach i gąbkach mnóstwo wolontariuszy, piekielni sprawny naród, żadnych kolejek, tłoku, wszystko elegancko podane. Nawracamy na kolejnym moście, wbiegamy w dzielnicę rekreacyjną, gdzie chwila oddechu od zgiełku miasta. Może 5 km względnego spokoju i wbiegamy na Starówkę, mijamy Fontannę di Trevi i Schody Hiszpańskie (kolejne i kolejne foto) i spokojnie obiegając znów pomnik Emanuela i Forum Romanum, jeszcze naokoło Colosseum i wpadamy na metę.

Sorki Kamil, że ostatnie 200 metrów nie wytrzymałem, ale miałem tyle sił, że chciałem sobie pofiniszować. Za metą jeszcze zdanie chipów, odebranie medali, krótki pokaz artystyczny (taki tam taniec :) dla oczekujących na mecie przyjaciół z Drużyny i Altomu i w dwóch grupach ruszamy na kwaterę- zawodowcy, czyli Maciej, Krzysiek i Mariusz + część dziewczyn per pedes, maratońscy turyści, czyli Kamil i ja+ kolejna część dziewczyn metrem- jak już wspominałem jest za darmo, a my z Poznania przecież jesteśmy. Powrót na kwaterę, obowiązkowy prysznic, jedzonko i coś tam do picia, chwilka odpoczynku i na wieczorny spacerek. A co tam- przebiegliśmy tylko 42 km z okładem. Pięknie oświetlona Fontanna di Trevi- może nie BEZCENNE, ale PIEKIELNIE DROGIE (nie wszystko może być bezcenne).

Poniedziałek i wtorek to kolejne dni zwiedzania, w tym Watykan- wspaniałości, oj wspaniałości.

VENI, VIDI, VICI!

We wtorek po południu odbył się transfer w drugą stronę (odwrotność czwartku). Na lotnisku spotkanie z Brylantami i czas na planowanie kolejnych startów.

Podczas pobytu w Roma zaplanowaliśmy kolejne wyjazdy. Propozycje to: Lizbona w grudniu 2010, Barcelona w marcu 2011, może Londyn w 2011- fajnie by było.

Ten wyjazd pokazał, że nasza Drużyna to DRUŻYNA, cały czas byliśmy on-line w kontakcie z przyjaciółmi w ojczyźnie, zainteresowanie było przeogromne. Oba dostępne w apartamencie komputery grzały się do czerwoności, to było wspaniałe. Dobrze, że trafiłem do tej społeczności i mam nadzieję, nie jestem pewien, że kolejne wyjazdy będą jeszcze bardziej udane. Dziękuję wam wszystkim- Drużyno Szpiku, Brylancie Kórnik i Altomie.

Image



  Komentarze (1)
RSS komentarzy
 1 Dodane przez Jarek, w dniu - 25-09-2010 00:15
Podziwiam Was :) 
Życzę sukcesów.

Napisz komentarz
  • Komentarze można zamieszczać bez wcześniejszego zalogowania.
  • Pamiętajcie o poprawnym wpisaniu kodu uwierzytelniającego.
  • Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy naruszających ewidentnie kulturę wypowiedzi.

Imię:
Komentarz:

Kod antyspamowy:* Code
Chcę być powiadamiany emailem o dodaniu nowych komentarzy


 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Maratończyk na Facebook
maratonczyk
Maratończyk
Troki_2014 - box
Maraton Mazury 2014 - box
BPW 2012
BN 2012
Polskie Maratony
Ostatnie komentarze
Wesołego Alleluja !!!
więcej...
przez jacek47

Wesołego Alleluja !!!
więcej...
przez jacek47

Wszystkiego NAJ dla całej redakcji.
więcej...
przez Boguś

Miasto bardzo ciekawe. W końcu tu mieszkam :) i lubię to miejsce. Jest...
więcej...
przez Krzysztof

Wrocław nocą jest olśniewający. Jadę!
więcej...
przez Beata

Piękne :)
więcej...
przez Bartek

Pamietajmy, że i w br. obchodzimy okragłą 90 rocznicę pionierskiego ma...
więcej...
przez Kamyk DRUŻYNA MISTRZÓWK

Zimnar
1
© 2014 MARATOŃCZYK
/GA Untitled Document