Poznań Maraton 2016 - top
Start arrow Archiwum arrow Rzym, Rzym i po Rzymie - Maraton w Rzymie - 21.03.2010
Puma kostka
Menu główne
Start
Trening
Wyniki
Galeria zdjęć
Zdrowie
Kalendarz
TV MARATOŃCZYK
Maratony Zagraniczne
Biegi Ekstremalne
Biegi na Orientację
Rajdy
Ciekawostki
Historia
Archiwum
Bieganie w reklamie
Narty Biegowe
K2
Triathlon
Ogłoszenia
Testy Sprzętu
Kontakt
Instytut Lotnictwa 2016 - pion
Najbliższe Imprezy
Maraton Północy
Październik 2, 2016 (09:00)

Międzynarodowy Uliczny Bieg Ptolemeusza
Październik 2, 2016 (10:00)

VI Bieg Charytatywny Wybiegaj Sprawność
Październik 9, 2016 (11:00)

VI Bieg Charytatywny Wybiegaj Sprawność
Październik 9, 2016 (11:00)

Insurance&Reinsurance RUN powered by ...
Październik 9, 2016 (11:00)

Wyzwania Łemkowskie
Październik 9, 2016 (12:00)

Półmaraton Szakala
Październik 23, 2016 (12:00)

Łódzki Bieg Mikołajów
Grudzień 4, 2016 (12:00)

ArmageddonChallenge Festiwal biegowy
Czerwiec 17, 2017 (10:00)

Pełny Kalendarz
Dodaj Imprezę
Kalendarz Imprez
Sierpień 2016 Wrzesień 2016 Październik 2016
Po Wt Śr Cz Pi So Ni
Tydzień 35 1 2 3 4
Tydzień 36 5 6 7 8 9 10 11
Tydzień 37 12 13 14 15 16 17 18
Tydzień 38 19 20 21 22 23 24 25
Tydzień 39 26 27 28 29 30
Dodaj nowe zdarzenie Dodaj nowe zdarzenie
Poznań Maraton 2016 - pion
Budapest Marathon 2016 - pion
Instytut Lotnictwa 2016 - pion
Budapest Marathon 2016 - middle

Rzym, Rzym i po Rzymie - Maraton w Rzymie - 21.03.2010
27.03.2010.
ImagePiotr Szukała: Rzym, Rzym i po Rzymie, a proszę dopiero co na koniec października wpadł mi do głowy iście szatański pomysł: skoro jesteśmy już takimi wytrawnymi maratończykami i nabiegaliśmy wszystko w Polsce czas na Europę a może nawet Świat. A dlaczego Rzym? Ostatnie 2 lata moje inne hobby pozwoliło mi na kilkakrotne odwiedziny w Italii, w tym 2 razy leciałem do Rzymu, a konkretnie Viterbo i z Rzymu poznałem w miarę dokładnie oba lotniska i wschodnią i zachodnią obwodnicę. Szybkie sprawdzenie regulaminu (no, startowe nie za duże! Poznaniak), tanie połączenie lotnicze z WRO i hasło rzucone na naszą Drużynową stronę.

No chętni są, jest dobrze. Nie ma to jak wyjazd w gronie przyjaciół. A jak w gronie przyjaciół, no to może Brylanciki z Kórnika, no i fajnie kilku się znalazło. Czyli jest tak: jedzie Drużyna Szpiku z Brylantami. W trakcie rozwijania się pomysłu i przetasowań personalnych docelowo pojechał Brylant z malutką - ale jakże silną- grupą Szpików. Aha i rodzynkiem z Altomu. Przez 4 miesiące trwały konsultacje, jak pozałatwiać wszystkie formalności z Italią- wszakże legendarny jest już bałagan panujący w sprawach formalnych z tym krajem. Nie zawiedliśmy się: rzeczywiście kombinacji było co niemiara. Koniec końców wszystko jakoś wyszło.

18 marca rozpoczęła się przygoda przez wielkie PRZ. Wylot mieliśmy z WRO, więc trzeba było dojechać autokarem (wszak było nas 30 osób płci obojga- biegaczy i niebiegaczy). Dojazd trwał krótko z racji wspaniałej atmosfery, lot też jakby na luzie i po chwili lądowaliśmy na Ciampino. A tam niespodzianka. Transport dla naszej 8- osobowej Drużynowo- Altomowej ekipy już na nas czekał- no niesamowite, jak nie we Włoszech. Jazda na trasie lotnisko- apartament okazał się rollercoaster`em, kierowca to istny szatan nie kogut. Potem okazało się, że tak tu się jeździ. Szybciej niż normalnie dojechaliśmy do apartamentu, tam przekonaliśmy się, że jesteśmy jednak w Italii, na dowóz kluczy czekaliśmy jakieś 20 minut. Koniec końców rozlokowaliśmy się i... nadeszła pora na relaks.

Kolejnego dnia rozpoczęliśmy od jazdy do dzielnicy EUR do miasteczka maratońskiego zarejestrować się. Oczywiście wiedząc o tym, że nadal znajdujemy się we Włoszech założyliśmy sobie, że całe dopołudnie będzie zmarnowanie. Wsiedliśmy do metra i po wyjściu z niego szok: pierwsza z wolontariuszek wręczyła nam mapkę dojścia do budynku rejestracji (jakieś 1 km) i wszystko wytłumaczyła po angielsku. Rejestracja i wydanie pakietu trwało coś ze 3 minuty- no po prostu nienormalne. Z plecakami i pakietami weszliśmy do raju biegaczy (nasze Panie były nie wiedzieć czemu jakby mniej zainteresowane), czyli na EXPO. Ciąg dalszy dnia i kolejny poświęciliśmy na zwiedzanie wszystkiego co było do zobaczenia- nie będę opisywał tego co widzieliśmy, bo nie jest to przewodnik, ale byliśmy wszyscy zachwyceni.

Dzień maratonu: pobudka o 6:00 rano, typowe Reisefieber: przedbiegowy rytuał i przed 8:00 podjechaliśmy metrem (w dniu maratonu dojazd i odjazd za free) na start i to gdzie: pod Colosseum. Tam kolejny szok: organizacja bez zarzutu. Jak po sznurku udaliśmy się do swoich stref. Chwilę postaliśmy w międzynarodowym towarzystwie. Wszędzie biegacze - jak na jakimś maratonie:) Tłumy nieprzebrane. Znalazły się też Brylanty. Bardzo miło upłynął czas do startu. Podczas startu z rozstawionych głośników leciało „The Final Countdown" grupy Europe, kto zna ten utwór na pewno wyobrazi sobie jakie to było wspaniałe uczucie- kilkanaście tysięcy biegaczy z całego Świata rusza spod jednego z najbardziej znanych zabytków w pełną wrażeń trasę przez Wieczne Miasto.

Zawodowcy poszli jak konie po betonie do przodu, a ja z Kamilem spokojnie noga za nogą pamiętając, żeby jedna z nich zostawała z tyłu ustawiliśmy się z peacemakerami (swoją drogą prowadzili nie za fajnie) na luzik 4:45, a co tam nie będziemy ganiać w tych pięknych okolicznościach przyrody, no jesteśmy przecież maratońskimi turystami. Trasa ruszyła spod Colosseum, dalej wzdłuż Forum Romanum i pomnika Emanuela, za nim wiwatujący tłum naszych Pań, specjalnie dla nich zwolniliśmy- a niech sobie popatrzą na swoich bohaterów, dalej trasa wzdłuż Circo Massimo do Bazyliki Św. Pawła (sorki za błędy), tam nawrót i bieg na Zatybrze (swoją drogą najbrzydszy - ale dobrze, że krótki- fragment trasy), powrót nad Tybr, nawrót przy ustach prawdy i tam znów nasze „pomponiareczki"- krótka sesja dla fotoreporterek i biegniemy dalej, mijamy Zamek Św. Anioła i przez kolejny most wbiegamy do Watykanu. Wpadamy na Plac Św. Piotra i już wiem po co to całe bieganie. My biegniemy, tłum wiwatuje, ogromna Bazylika Św. Piotra przed nami - BEZCENNE.

Kilka zdjęć, mamy wszak mnóstwo czasu (limit czasu na maraton to 7,5 godz, na połówce trzeba być po 3,5 godz). Dalej biegniemy w kierunku i przy miasteczku olimpijskim z 1960 roku, grupa jest cały czas rozradowana, wszyscy gadają, przeważa angielski i włoski, ja z Kamilem rozmawiamy jednak po polsku - tak nam łatwiej. Włoscy peacemakerzy są Włochami, tzn. zachowują się tak jak na nich przystało: przy każdej policjantce lub wolontariuszce słuchać tylko „ciao Bella" lub „Bellismima", ach co za nacja. My z Kamilem tylko oglądamy - piękne widoczki znaczy się oczywiście. A propos wolontariuszy. Na popasach i gąbkach mnóstwo wolontariuszy, piekielni sprawny naród, żadnych kolejek, tłoku, wszystko elegancko podane. Nawracamy na kolejnym moście, wbiegamy w dzielnicę rekreacyjną, gdzie chwila oddechu od zgiełku miasta. Może 5 km względnego spokoju i wbiegamy na Starówkę, mijamy Fontannę di Trevi i Schody Hiszpańskie (kolejne i kolejne foto) i spokojnie obiegając znów pomnik Emanuela i Forum Romanum, jeszcze naokoło Colosseum i wpadamy na metę.

Sorki Kamil, że ostatnie 200 metrów nie wytrzymałem, ale miałem tyle sił, że chciałem sobie pofiniszować. Za metą jeszcze zdanie chipów, odebranie medali, krótki pokaz artystyczny (taki tam taniec :) dla oczekujących na mecie przyjaciół z Drużyny i Altomu i w dwóch grupach ruszamy na kwaterę- zawodowcy, czyli Maciej, Krzysiek i Mariusz + część dziewczyn per pedes, maratońscy turyści, czyli Kamil i ja+ kolejna część dziewczyn metrem- jak już wspominałem jest za darmo, a my z Poznania przecież jesteśmy. Powrót na kwaterę, obowiązkowy prysznic, jedzonko i coś tam do picia, chwilka odpoczynku i na wieczorny spacerek. A co tam- przebiegliśmy tylko 42 km z okładem. Pięknie oświetlona Fontanna di Trevi- może nie BEZCENNE, ale PIEKIELNIE DROGIE (nie wszystko może być bezcenne).

Poniedziałek i wtorek to kolejne dni zwiedzania, w tym Watykan- wspaniałości, oj wspaniałości.

VENI, VIDI, VICI!

We wtorek po południu odbył się transfer w drugą stronę (odwrotność czwartku). Na lotnisku spotkanie z Brylantami i czas na planowanie kolejnych startów.

Podczas pobytu w Roma zaplanowaliśmy kolejne wyjazdy. Propozycje to: Lizbona w grudniu 2010, Barcelona w marcu 2011, może Londyn w 2011- fajnie by było.

Ten wyjazd pokazał, że nasza Drużyna to DRUŻYNA, cały czas byliśmy on-line w kontakcie z przyjaciółmi w ojczyźnie, zainteresowanie było przeogromne. Oba dostępne w apartamencie komputery grzały się do czerwoności, to było wspaniałe. Dobrze, że trafiłem do tej społeczności i mam nadzieję, nie jestem pewien, że kolejne wyjazdy będą jeszcze bardziej udane. Dziękuję wam wszystkim- Drużyno Szpiku, Brylancie Kórnik i Altomie.

Image



  Komentarze (1)
RSS komentarzy
 1 Dodane przez Jarek, w dniu - 25-09-2010 00:15
Podziwiam Was :) 
Życzę sukcesów.

Napisz komentarz
  • Komentarze można zamieszczać bez wcześniejszego zalogowania.
  • Pamiętajcie o poprawnym wpisaniu kodu uwierzytelniającego.
  • Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy naruszających ewidentnie kulturę wypowiedzi.

Imię:
Komentarz:

Kod antyspamowy:* Code
Chcę być powiadamiany emailem o dodaniu nowych komentarzy


 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Kalenji
Maratończyk na FB
maratonczyk
FALENICA 2016
Bieg Konstytucji - Film 2014
BN 2014
Bieg Powstania 2014
Youtube
Polskie Maratony
Ostatnie komentarze
To najnowszy trend w bieganiu tanie buty :-)
więcej...
przez aa

Biegacz z wąsami, który ukończył maraton Warszawski. Poszukajcie w gal...
więcej...
przez rw42195

Ten biegacz biegł obok mnie w maratonie warszawskim i powiem szczerze ...
więcej...
przez Daniel

Wspaniałe wdrożenie idei minimalistycznego biegania. Nic nie ciśnie n...
więcej...
przez Blade Runner

Crocsy man!
więcej...
przez Bartollo

I szkoda, że mu się nie udało.
więcej...
przez Ozir

Bardzo fajny bieg. W sam raz dla mnie :) Fajnie było :)
więcej...
przez Mela

Poznań Maraton 2016 - pion
Budapest Marathon 2016 - pion
Instytut Lotnictwa 2016 - pion
K2 - Dział Górski
1
© 2016 MARATOŃCZYK
Untitled Document