Maratonczyk.pl: Michal Kamiński specjalnie
dla serwisu maratończyk.pl przeprowadził rozmowę z Jaffem Gallawayem, słynnym trenerem
biegaczy amatorów. Rozmowa była możliwa dzięki pomocy i pośrednictwu pani
Justyny Kozińskiej (Omega Communication) odpowiedzialnej za pobyt Jaffa w
Warszawie. Pani Justynie dziękujemy za udzielnie pomocy, oraz przetłumaczenie
rozmowy.
Maratończyk.pl:Pańska metoda treningowa
zrewolucjonizowała świat biegowy, jak przed laty zupełnie obce metody
treningowe wykonywane przez Janusza Kusocińskiego czy też Emia Zatopka. Skąd
akurat metoda biegu przeplatana z marszem? Celem prawie każdego biegacza jest
przebiegnięcie całego maratonu, a Pan już od startu proponuje bieg-marsz i tak
na przemian.
Jaff Gallowey: Swoją metodę biegu przeplatanego marszem wprowadziłem w 1974 roku na
zajęciach dla początkujących adeptów biegania. Wszyscy w grupie z przyjemnością
biegali w ten sposób, a ponadto nie było żadnych kontuzji. A gdy nie dokuczają
kontuzje, biegacze stopniowo poprawiają swąją formę. Pod koniec lat 70.
zacząłem stosować swoją metodę na zajęciach dla początkujących maratończyków -
w opinii doświadczonych maratończyków była ona zbyt prosta. Jednak, już na
początku lat 80-tych wielu nowicjuszy, którzy korzystali z mojej metody,
biegało szybciej niż weterani. Wyniki wielu badań wskazują, że biegacze, którzy
z biegu ciągłego na całej trasie przestawią się na marszobieg, poprawiają swój
czas pokonania maratonu o 13 minut (w przypadku półmaratonu - o ponad 6 minut).
Zawodnicy zmieniają więc sposób biegania, ponieważ chcą uzyskiwać lepsze
rezultaty. Ma to szczególne znaczenie na długich dystansach - marszobieg
pozwala zachować siły na szybki finisz.
Maratończyk.pl: Ma Pan opinie nie tylko bardzo dobrego
trenera, ale przede wszystkim zawodnika. Jak długo zajęło panu przygotowanie
się do maratońskiego debiutu, i co miało na to wpływ?
J.F.: W
maratonie wystartowałem po raz pierwszy po pięciu latach uprawiania biegania.
Nie byłem dobrze przygotowany do takiego dystansu, nie było to zatem łatwe
doświadczenie. Zacząłem szukać lepszych strategii treningu i startów, które
zmniejszyłyby liczbę kontuzji oraz pozwoliły na szybki bieg tuż przed metą. Gdy
zacząłem stosować marszobieg, okazało się, że na dystansie maratońskim pokonuję
czołowych zawodników dużo wyraźniej niż w biegach na 5 czy 10 km.
Maratończyk.pl: Z każdym rokiem biega co raz więcej
ludzi na całym świecie. Znaczący progres obserwujemy także od kilku lat w
Polsce Jak się podobał panu ostatni Półmaraton Warszawski, i jaką widzi pan
dalszą przyszłość stołecznej imprezy? Czy Warszawę stać za 5-10 lat na
przybliżenie się do ilości uczestników maratonów z Bostonu lub Nowego Jorku?
J.F.: Półmaraton
Warszawski i wszystkie towarzyszące mu imprezy to było wspaniałe doświadczenie.
Na trasie świetnie nam się biegło w kilkudziesięcioosobowej grupie Galloway
Timex Team, która pokonała trasę moją metodą
w czasie ok. 2 godz. 30 min.
Wierzę, że warszawski bieg
nadal będzie się rozwijał - nic nie stoi na przeszkodzie, by dorównał imprezom
w Bostonie czy Nowym Jorku. W Stanach Zjednoczonych, popularność biegów
ulicznych jest tak wielka, ponieważ: na
mecie stwarza się unikalną atmosferę sukcesu i docenia osiągnięcia każdego
biegacza, organizatorzy starają się, by każdy bieg był niezwykły i wyjątkowy a ponadto biegacze
zachęcają swoich przyjaciół i znajomych do wspólnego treningu i startów - i
wielu stosuje moją metodę.
Maratończyk.pl: Znaczna część Amerykanów słynie z
braku ruchu i podjadania fast foodów. Czy w swej długiej historii trenerskiej
miał pan do czynienia z osobami, które nigdy nie przepadały za sportem, a nagle
zapragnęły pobiec w maratonie?
J.F.: Ponad
połowa osób, z którymi pracuję (a jest ich każdego roku 30 tys. w samych
Stanach), to debiutanci, bez lub z niewielkim doświadczeniem biegowym. Maraton
albo półmaraton to dla większości pierwszy poważny start. Liczba takich osób
wzrosła szczególnie w ostatnich dziesięciu latach. Niemal wszyscy, którzy
stosują moje programy treningowe, odnieśli sukces.
Maratończyk.pl: Ile osób z którymi pan zaczynał
współpracę ma kontakt z Panem do dziś? Dalej biegają, namawiając znajomych i
przyjaciół do biegania, czy jak to w przypadku wielkich sukcesów jakim jest
choćby ukończenie maratonu powiedzieli sobie "nigdy więcej"?
J.F.: Mój
rozsyłany emailem newsletter trafia do ponad 60 tys. osób, korzystających z
moich metod treningowych. Otrzymuję też liczne relacje od biegaczy po ich
pierwszym maratonie czy półmaratonie - nikt nie rozstaje się z bieganiem, ze
względu na korzyści dla ciała, umysłu i ducha. Wielu w ciągu tygodnia po
pierwszym starcie ma już zaplanowany następny!
Maratończyk.pl: Jakich argumentów użyłby pan by
namówić do przebiegnięcia maratonu osoby
dotychczas mało aktywne fizycznie, a dodatkowe takie, które obawiają się
biegać, ponieważ słyszeli o przypadkach kiedy podczas uprawiania joggingu biegacze
umierali na zawał serca? W końcu twórca joggingu sam zmarł na zawał, lecz
przecież gdyby nie bieganie, nastąpiłoby to 10 lat wcześniej?
J.F.: W
tym przypadku bardzo pomocne są badania naukowe, z których wynika, że ryzyko
zgonu na zawał serca jest dużo większe wśród osób mało aktywnych fizycznie.
Bieganie na długich dystansach zapobiega w dużej mierze chorobom serca i
nowotworom. Czołowi badawcze dowodzą, że każda godzina biegu przedłuża życie
biegacza o dwie godziny. Lekarze, którzy badali Jima Fixx'a (twórcę joginngu)
uważają, że był on chory na serce zanim zaczął biegać i że jogging faktycznie przedłużył
mu życie o ok. 10 lat.
Maratończyk.pl: Wiele się mówi, że dystans maratoński
jest bardzo nie zdrowy dla organizmu bo jest za długi o 10 km. Potwierdza pan
tę teorię? Wszak po 30 km w wielu przypadkach nastaje osławiona już „ściana".
Znane są jednak przypadki, braku „ściany" nawet podczas debiutu.
J.F.: Jako
trener ponad 250 tys. biegaczy mogę stwierdzić, że „ścianie" powodowanej przez
zmęczenie po 30 km można skutecznie uniknąć stosując moją metodę marszobiegu,
we właściwym rytmie, oraz przedłużając dystans ostatniego długiego biegu
treningowego przed startem do 42-48 km. Dzięki temu można poprawić swój czas w
maratonie o 10-30 minut.
Maratończyk.pl: Potrafiłby pan logicznie wytłumaczyć „szaremu"
człowiekowi jak to jest możliwe, że historia sportu zna fantastyczne dzieci
debiutujących w maratonie w wieku kilkunastu lat, którzy bez większych
przygotowań osiągali czasy sporo poniżej 3 godzin, co jest nieosiągalnym
marzeniem wielu dobrych biegaczy?
J.F.: Biegacze
kilkunastoletni są zazwyczaj u szczytu fizycznych możliwości organizmu i nie
boją takich jak maraton wyzwań. Radzą sobie ze zmęczeniem dużo lepiej niż
starsi. Może to jednak spowodować wypalenie fizyczne, które nie pozwoli im już
na bieganie na wysokim poziomie, gdy dorosną.
Maratończyk.pl: Patrząc na dzisiejszy sport
wykwalifikowany, nie uważa pan, że trenerzy niestety zbyt często swoje
niespełnione ambicje zawodnicze przekładają na swoich podopiecznych? W
ostatnich latach śmierć poniosło sporo młodych zawodników, jak m.in piłkarz
Puerta. Niedawno głośno było o 4 letnim indyjskim chłopcu szykowanym na
przyszłego mistrza olimpijskiego, a tym czasem słuch po nim zaginął. Trener nie
pozwalał mu pić podczas treningu, a tylko przed i po, kiedy dziennie pokonywał
dystanse od 15 do nawet 40 km!
J.F.: Biegam
od 50 lat i widziałem w tym czasie wielu dorosłych, którzy egoistycznie
zmuszali dzieci do nieuzasadnionej rywalizacji. Niektórzy z małoletnich zawodników
rzeczywiście osiągali w maratonie niezwykłe wyniki. Jednak dziecko psychicznie
źle znosi taką presję i zazwyczaj jako dorosły traci chęć do biegania. Znam z
tuzin dzieci w wieku poniżej 12 lat, które przebiegły maraton w czasie poniżej
3 godzin. Żadne z nich nie znalazło się w światowej elicie, czy choćby w krajowej
elicie maratończyków. Większość, ze względu na zbytnie obciążenia treningowe,
przestała w ogóle biegać.
Jeff Galloway - to amerykański biegacz
i trener. Uczestnik Igrzysk Olimpijskich w Monachium (1972) i rekordzista
Ameryki w biegu na 10 mil z 1973 roku z czasem 47.49. Pod koniec kariery
zawodniczej zajął się popularyzacją biegania i prowadzeniem treningów, stając
się uznanym autorytetem w dziedzinie treningu amatorów.
Na zaproszenie Timex uczestniczył w
półmaratonie w Warszawie 29 marca 2009, przygotowując wcześniej do startu grupę
biegaczy trenujących jego metodą.
Komentarze (4)
Napisz komentarz
Treść komentarza powinna być związana z tematem artykułu.