Poznań - Maraton 2017 - top
Start
Puma kostka
Menu główne
Start
Trening
Wyniki
Galeria zdjęć
Zdrowie
Kalendarz
TV MARATOŃCZYK
Maratony Zagraniczne
Biegi Ekstremalne
Biegi na Orientację
Rajdy
Ciekawostki
Historia
Archiwum
Bieganie w reklamie
Narty Biegowe
K2
Triathlon
Ogłoszenia
Testy Sprzętu
Kontakt
Wrocław Półmaraton 2017 - pion
Najbliższe Imprezy
Gdynia Weekend Maraton
Sierpień 26, 2017 (09:00)

Piąteczka dla Każdego
Sierpień 26, 2017 (17:00)

5 Międzychodzka Dziesiątka "z po...
Sierpień 26, 2017 (17:00)

Piąteczka dla Każdego
Sierpień 26, 2017 (17:00)

Regionalne Mistrzostwa Podlasia na 10km
Sierpień 27, 2017 (08:00)

Gdynia Weekend Maraton 08
Sierpień 27, 2017 (09:00)

III RAFAKO Półmaraton Racibórz
Sierpień 27, 2017 (10:00)

6.Półmaraton Uzdrowisko Ciechocinek
Sierpień 27, 2017 (11:00)

Bieg Pawłowicki 2017
Sierpień 27, 2017 (14:00)

Pełny Kalendarz
Dodaj Imprezę
Kalendarz Imprez
Lipiec 2017 Sierpień 2017 Wrzesień 2017
Po Wt Śr Cz Pi So Ni
Tydzień 31 1 2 3 4 5 6
Tydzień 32 7 8 9 10 11 12 13
Tydzień 33 14 15 16 17 18 19 20
Tydzień 34 21 22 23 24 25 26 27
Tydzień 35 28 29 30 31
Dodaj nowe zdarzenie Dodaj nowe zdarzenie
Fabrykant 2017 - pion
Piotr i Paweł 2017 - Gdańsk - pion
Stryków 2017 - pion
Puchar Króla 2017 - midlle

Jak zostałam maratonką - Ania Heneczkowska
04.04.2017.
 
Ania Heneczkowska: Długo zwlekałam ze startem w półmaratonie, o maratonie nawet nie było mowy. Do czasu. Gdyby nie przegrany zakład, pewnie dalej nie wiedziałabym jakie to uczucie - być MARATONKĄ.
 
Jak to się zaczęło

Z myślą o przebiegnięciu tego morderczego dystansu (przynajmniej tak wtedy myślałam) oswajałam się od lipca, kiedy to miał miejsce nieszczęsny zakład. Może to dziwne, ale nie bariera fizyczna stawała mi na przeszkodzie. Wcześniej 9 lat wyczynowo trenowałam triathlon, więc do wysiłku byłam przyzwyczajona. Prawie każda osoba zaczynająca uprawiać tę dyscyplinę ma gdzieś z tyłu głowy marzenie, by kiedyś wystartować w IronManie (najbardziej prestiżowych zawodach triathlonowych), ale nie ja, co to, to nie! Tyle godzin morderczego wysiłku? Nigdy w życiu! I to właśnie bariera psychiczna była moim diabełkiem. Bałam się tego dystansu. Czasami na rowerze nie chciało mi się jechać tyle kilometrów, a tu przecież była mowa o biegu. Jednak się założyłam? Musiałam dotrzymać słowa.

Jak już debiutować, to z pompą. Wujek Łukasz (zwycięzca zakładu) miał w planach start w Barcelonie. Mówi: „Chodź Anka! Pojedziesz z nami, będzie fajnie!”. Nie dość, że na maraton, to jeszcze taki kawał drogi!? Ale pomyślałam, że może to i lepiej, nie będę wiedziała gdzie jestem,  ile kilometrów pozostało do mety, a przy okazji pozwiedzam.

Nie ma odwrotu

Kiedy 26 września 2016 roku dostałam maila z informacją, że zostałam zarejestrowana (wujek zadziałał), nie było odwrotu. Wzięłam plan treningowy i zaczęłam się przygotowywać, ponieważ do maratonu pozostały 24 tygodnie. Nie zdążyłam się obejrzeć, a już pakowałam walizkę na wyjazd. Na lotnisku stawiliśmy się w 18 (!) osób. Trochę jak kolonia, prawda? Oprócz mnie i wujka maraton miało przebiec jeszcze trzech jego kolegów (Grzegorz, Darek i Marcin), a że każdy jechał ze swoją rodziną, to uzbierała się nie mała wycieczka. To był ich sposób na wakacje - połączenie przyjemnego z pożytecznym.  No i polecieliśmy nad Pirenejami, by zmierzyć się nie tylko z królewskim dystansem, ale również zobaczyć Barcelonę.
 
Plan wycieczki mieliśmy już opracowany, był czas na zwiedzanie i czas na odpoczynek. Dzień przed „sądem ostatecznym” lekki spacerek, taki był plan, okazało się jednak, że plaża jest nieco dalej niż się spodziewaliśmy. Przystanek co ławeczkę, żeby nie obciążać zanadto nóg, i dotarliśmy.  Odpoczęliśmy i dalej w drogę, pakiety same się nie odbiorą. Expo? Przeogromne! Pakiety odebrane – szybka myśl: „Co ja tu robię!?”, fotki popstrykane – na pamiątkę, zmierzamy po odbiór koszulek – co ja widzę!? Stoisko Decathlonu – krzyczę: „Wuja! Musisz mi zrobić zdjęcie!”. W całym tym zamieszaniu nie zauważyłam nawet kiedy minął dzień.
 
Wieczorem – taktyka i przygotowanie numerów startowych. Daszek mam, warkoczyk rano, koszulka i zegarek są, w butach już pojadę, spodenki spakowane. Byłam gotowa. Rana pobudka, trochę trzęsły mi się ręce, ale ciii, „Bądź wyluzowana” – pomyślałam. Energetyczne śniadanko przygotowane przez wujka, kopniak na szczęście od cioci i śmigamy. Z resztą naszej biegowej ekipy spotkaliśmy się o 7 przy recepcji. W drodze na start chyba mówiłam więcej niż zwykle, a że i tak dużo mówię... Do tego podekscytowanie i endorfiny – współczułam chłopakom.

Bieg

Wyszliśmy z metra. Na peronie tłum, wręcz morze biegaczy. Wszyscy zmierzali na start w jednym celu – pokonać królewski dystans, szybciej lub wolniej, ale pokonać. Już chyba oswoiłam się z myślą, że będę biec te 42 km i 195 m, przestałam więc o tym myśleć. Wręcz przeciwnie, stając na starcie spodobało mi się to uczucie. Szybka fotka i do strefy. W tym momencie rozdzielamy się z Marcinem, jest dla nas za szybki, ale… kiedyś go dogonię!  Dookoła tłum ludzi. Twarze, kolory, nerwy i uśmiechy, starzy i młodzi. Ruszyliśmy i oto stało się nieodwracalne, biegłam i choć na początku wcale tego nie chciałam, teraz cieszyłam się jak głupia.
Pierwszy kilometr wiadomo, mozolnie, tłum musi się rozbiec. Trasa jest doskonała, urozmaicona, tu Camp Nou, tu Sagrada Familia, tam Casa Mila. Kilometry mijają niepostrzeżenie. Biegnie mi się fantastycznie. Darek tylko pokazuje mi zegarek i już wiem, że nie mogę tak forsować tempa, „Słuszna uwaga” – mówię i nieco zwalniamy. Zupełnie inna energia niesie biegacza podczas startu, kiedy jest pozytywnie nastawiony, biegnie wśród kolumn i łuków, wokół pomników i pomiędzy zabytkami, niż ta, którą znamy z codziennych przebieżek treningowych. Na 25 km znajome plecy, mijamy Endżi z Kalenji. Ania zmagała się z kontuzją, do końca nie wiedziała czy wystartuje. Dzień przed startem zadecydowała, że przebiegnie półmaraton, ale chyba sama nie wierzyła w to, że zejdzie z trasy w połowie.

Przebiegła cały maraton, zrobiła to!

Nadal biegnie mi się super! Nogi rwą się do przodu, nie czuję zmęczenia. Darek mówi – „Spokojnie, od 30 leć ile fabryka dała”. Dobrze, że posłuchałam, inaczej bym cierpiała. Mija 30 kilometr, ściany nie widać. Jest! Pokonaliśmy ją! Powoli przyspieszamy. Na 35 kilometrze rozdzielamy się, Darka łapie mały kryzys i nieco zwalnia. Nogi niosą mnie do 38 kilometra, jem ostatniego żela, ale nawet ten nie pomaga. Tak jak wcześniej po każdym spożytym żelu czułam zastrzyk energii, tak teraz nic. „Oho!” – pomyślałam, „Zaczyna się!”. Na punkcie odżywczym biegnę więc po pomarańczkę. Grzegorz – również maratończyk – przecież radził: „Jedz i pij!”. Zbiegam na środek i nieoczekiwanie widzę znajomy napis na koszulce: DARCIU. Ostatnie kilometry pokonujemy już razem. Darek chce finiszować, ja nie mam siły. Modlę się tylko o to, by nie stanąć, bo wiem, że wtedy już bym nie ruszyła. Biegnę siłą woli. Darek przyspiesza, „niech biegnie” – myślę. Zwalnia, doganiam go. „Anka, nie mam siły” – zaśmiałam się. To jest ten moment, kiedy nie mówimy już za wiele. Przebiegamy linię mety, trzymając się za ręce w geście zwycięstwa. „Jeeee! Zrobiłam to! Jestem MARATONKĄ!”.
 
Zapierałam się rękami i nogami przed maratonem, a teraz przyznaję – bez sensu! Kapele rozgrzewały biegaczy swoją muzyką, kibice dali czadu – zwłaszcza nasi dodawali energii jak nikt inny w Barcelonie. Dzieci krzyczały co sił w płucach, panie zdzierały głosy, Julek kibicował po swojemu, krzycząc – „Dawaj!”, a ciocia skakała z transparentem jak oszalała. Niezapomniane przeżycie! Po krótkim odpoczynku, zmęczeni, ale szczęśliwi (życiówki się posypały) oczekiwaliśmy na mecie Grzegorza, który miał przebiec jedynie 15 kilometrów - „Biegnę do Sagrady i czekam na was na mecie” – mówił przed startem. Tak jak Ania zmagał się z kontuzją i tak jak ona zrobił to! Również wygrał z królewskim dystansem! To są prawdziwi Maratończycy!  
 
Niezapomniany będzie też nasz powrót do domu. Nieoczekiwanie, ze względu na strajk na lotnisku w Berlinie, nasz lot został odwołany. Stresu i nerwów było co niemiara, ale teraz już się z tego śmiejemy. W końcu dzięki temu nasze wakacje przedłużyły się o dwa dni.
Vamos! I do przodu!
 
Image
 
Image
 
Image
 
Image
 
Image
 
 



  Bądź pierwszym który skomentuje
RSS komentarzy

Napisz komentarz
  • Komentarze można zamieszczać bez wcześniejszego zalogowania.
  • Pamiętajcie o poprawnym wpisaniu kodu uwierzytelniającego.
  • Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy naruszających ewidentnie kulturę wypowiedzi.

Imię:
Komentarz:

Kod antyspamowy:* Code
Chcę być powiadamiany emailem o dodaniu nowych komentarzy

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Kalenji
Maratończyk na FB
maratonczyk
Bieg Niepodległóści - Kostka
Bieg Konstytucji - Film 2014
Bieg Powstania 2014
Youtube
Polskie Maratony
Ostatnie komentarze
Maraton Solidarności i 15 sierpnia to najważniejsza biegowa data w moi...
więcej...
przez Marcin

Wielkie szacunek dla organizatorów i podziekowania dla sponsorów. Mara...
więcej...
przez Kedyw

Wielkie szacunek dla organizatorów i podziekowania dla sponsorów. Mara...
więcej...
przez Kedyw

Wielkie dzięki za foto. Znalazłem się na wielu zdjęciach. Świetna orga...
więcej...
przez Miro

Ja za rok nie wezmę udziału w tym politycznym evencie. Dobra zmiana ws...
więcej...
przez Wichr

Zgadzam się z Andrzejem z pierwszego komentarza. Albo sport, albo poli...
więcej...
przez Andrzej K.

było wspaniale!!!!!!!!!!!!!!!!
więcej...
przez gonzales

Puchar Króla 2017 - pion
Piotr i Paweł 2017 - Poznań - pion
Poznań - Maraton 2017 - pion
K2 - Dział Górski
1
© 2017 MARATOŃCZYK
Untitled Document