Wojtek Szota: Ta informacja bardzo nas zasmuciła. Paweł Zach
zwierzył się nam, że zamierza zrobić sobie przerwę od biegania. Kim jest Paweł
Zach? Wielu z Was zapewne doskonale wie. Nam kojarzy się z bardzo dobrymi
wynikami w czasach (całkiem niedawno) gdy bieganie było uważane za nieszkodliwe
idee fix, w pracy się z ciebie śmiali a podczas treningu zatrzymywała Policja...
bo może właśnie uciekasz po skoku na kiosk. Ja do dziś na wszelki wypadek
zawsze zabieram na trening dokumenty. Wtedy też nikt za bardzo nie wiedział jak
trenować. Paweł Zach napisał wiele ciekawych tekstów, z których jeden można
przeczytać na naszym portalu: "O łamaniu granic w maratonie". Czerpaliśmy wiedzę
z jego porad więc teraz w rewanżu doradzamy mu aby nie rezygnował z biegania:) Pozostaje
nam mieć nadzieję, że Paweł szybko zmieni zdanie. Zapraszamy do wysłuchania
krótkiego wywiadu z Pawłem wraz z komentarzem do warszawskiego Biegu
Niepodległości.
Mistrz Olimpijski na dopingu - "prawie rok po Igrzyskach"
10.07.2009.
Wojtek Szota:
Bohater z Pekinu, triumfator biegu na 1500 m, Marokańczyk
z katarskim paszportem - Rashid Ramzi został przyłapany na dopingu. Smutna
wiadomość... ale z drugiej strony jesteśmy świadkami wprowadzania nowych metod do
walki z dopingiem. Próbki zostały zamrożone po Igrzyskach. Gdy ulepszono testy,
przeprowadzono ponowne badanie. Przyzwyczailiśmy się, że dopingowicze zwykle są
krok do przodu przed laboratoriami. Teraz sprawiedliwość może ich dosięgnąć nawet
po upływie długiego czasu. Ramzi bezpośrednio przed i w trakcie Igrzysk
przeszedł osiem testów, które dały wynik negatywny. Jednak ostatnio próbki
przebadano pod kątem ulepszonego EPO, zwanego CERA.
Wojtek Szota:
AIMS (Association of
International Marathons and Distance Races) postanowiło przyznawać specjalną
nagrodę aby uhonorować najbardziej spektakularne wydarzenie maratońskie w
ostatnich dziesięciu latach. Pierwszym laureatem tego zaszczytnego wyróżnienia
został Maraton Berliński. W swoim uzasadnieniu władze AIMS zwróciły uwagę na
fakt, że w Berlinie od 1998 do 2008 roku sześciokrotnie pobity został rekord
świata (poniżej wykaz). Ponadto impreza została uznana jako wzór wydarzenia
sportowego, które podnosi rangę zmagania maratońskiego do niespotykanego dotąd
poziomu. Nie bez znaczenia była także liczba uczestników (ponad 35 tys.), która
w zeszłym roku dała Berlinowi drugie miejsce wśród światowych maratonów.
Audiotrener czyli czego słuchać w czasie biegu na 10 km
26.05.2009.
Kuba Kumoch:
Szczęściem należy się dzielić, a dla mnie szczęście bierze
się z przebiegnięcia 10-kilometrowego dystansu poniżej 40 minut. Jak pierwszy
raz to zrobiłem, to rzuciłem się na szyję pierwszej napotkanej osobie, a jak
zrobiłem to niedawno po raz któryś, to traktowałem już jako rzecz oczywistą.
"Potomstwo moje - proszu brat' moj primier", jak to mówił Suworow. Do
osiągnięcia tego szczęścia potrzeba: a.) butów, b.) sprawnej pary nóg, c.)
empetrójki i d.) no właśnie...
O treningu się nie wypowiadam, bo g... wiem. O butach i
empetrójce się nie wypowiadam, dopóki mnie jakiś producent nie zatrudni na
PR-owca. Wypowiem się o muzyce, którą wybrałem sobie do łamania czterech dych.
Wybór jest subiektywny, eklektyczny, niemainstreamowy i niekiedy wkurzający.
Wojciech Szota: Ten bieg rozpala maratońskie namiętności niczym słońce
marokańskiej pustyni. Zabrzmiało trochę patetycznie:), trudno... ale jak napisać
o 230 km biegu na pustyni w temperaturze 50 stopni z ciężkim ekwipunkiem na
plecach. Trzeba dużej determinacji, aby pokonać taki dystans i niewiele mniejszej,
aby choćby wystartować. W sobotę zakończył się 24. Maraton Piasków - jedna z
najsławniejszych imprez biegowych świata. Samo wpisowe wynosi 2500 euro,
chętnych jednak nie brakuje. Do tegorocznej edycji przystąpiło ponad 800
nieustraszonych zawodników w wieku od 14 do 72 lat. Zważywszy na niskie nagrody
to typowa impreza dla fanatyków ekstremalnych przeżyć.
Wojtek Szota:
Trudno w to uwierzyć, ale
podczas Original Mountain Maraton, który odbywał się miniony weekend w Anglii
zaginęło 1700 uczestników. W sobotę (25.10.2008) do rywalizacji przystąpiło 2500 zawodników.
W ciągu dwóch dni do pokonania na różnych dystansach było od 40 km do 80 km. Na
wymagających trasach biegacze przemierzali górskie tereny północnej Anglii,
Szkocji i Walii. Pod koniec pierwszego dnia nastąpiło gwałtowne załamanie
pogody. Porywisty wiatr i deszcz sprawiły, że rzeki wystąpiły ze swoich koryt.
Lokalne powodzie odcięły zawodników od świata.
Wojtek Szota: Poniedziałkowy „Fakt" poświęcił Maratonowi Warszawskiemu
całą kolumnę. Niestety nie o takiej relacji marzyli uczestnicy. Artykuł
rozpoczyna się następującym wstępem: „Gigantyczne korki, objazdy i zmiany w
kursowaniu komunikacji miejskiej. Wczorajszy Maraton Warszawski nieźle napsuł
krwi mieszkańcom stolicy. Kierowcy ugrzęźli w kilometrowych korkach. W anielską
cierpliwość musieli się uzbroić pasażerowie, którzy przez wiele minut
oczekiwali na nieprzyjeżdzające autobusy".
Co prawda niebiegowo ale śmiesznie. Do niecodziennego zdarzenia doszło podczas mityngu lekkoatletycznego Super Grand Prix IAAF w Lozannie (04.09.08). Do konkursu skoku wzwyż przystąpił kompletnie pijany, halowy
rekordzista Rosji Iwan Uchow. Zawodnik odepchnął próbującego zatrzymać go sędziego i wykonał próbę skoku wzbudzając salwy śmiechu na trybunach. Po chwili skoczek dzięki interwencji swojego menadżera został wyprowadzony ze stadionu. Zawodnicy z innych ekip przyznali, że ze zdziwieniem obserwowali jak Rosjanin zamiast się rozgrzewać spożywał alkohol.
Jeden z naszych czytelników Jan Cofała (zobacz bloga) spotkał
w Tychach bardzo ciekawych ludzi. Oto jego interesująca relacja: Powrót z pracy nie zwiastował niczego wyjątkowego. Nagle na
poboczu drogi tuż przed moim samochodem pojawiło się dwóch mężczyzn ciągnących
za sobą dziwne trójkołowe wózki.
Auto stop!
- Skąd biegniecie?
- Z Augustowa.
Zbladłem.
- Aaaa dokąd?
- Do Grecji
Zrobiło mi się słabo..
Wojciech Szota: "Bieg na Szpilkach" jak zwykle był spektakularnym wydarzeniem.
Tym razem jednak żadnemu z panów nie udało się prześlizgnąć przez czujną
kontrolę organizatorów i nie mieliśmy takich atrakcji jak rok wcześniej, kiedy
zwycięska Agnieszka... okazała się mężczyzną. Ponad 70 pań o niepodważalnej kobiecości musiało spełnić tylko
jeden warunek czyli założyć szpilki, które miały co najmniej 7 cm wysokości. Oczekiwanie w napięciu na start poprzedziła jeszcze efektowna rozgrzewka i
przeżyliśmy kilkanaście ekscytujących sekund. Walka była ostra od samego początku. Zobaczyliśmy twardą
przepychankę i kilka akrobatycznych upadków. Na szczęście skończyło się tylko na
obtarciach.
Oscar Pistorius - niepełnosprawny sportowiec z pełnymi prawami...
30.05.2008.
Radek Grabowski: 16 maja 2008 roku Trybunał Arbitrażowy przy Międzynarodowym Komitecie
Olimpijskim wydał korzystny wyrok umożliwiający niepełnosprawnemu sportowcowi,
Oskarowi Pistoriusowi, na start w zbliżających się igrzyskach olimpijskich w
Pekinie.
Oskar Pistorius pochodzi z Pretorii. 22 lata temu urodził się
z wadą rozwojową obu nóg polegającą na braku kości strzałkowych. Kiedy miał 11
miesięcy decyzją lekarzy amputowanu mu nogi poniżej kolan. Mimo nieszczęścia,
jakie go spotkało, już od szkoły uprawiał różne dyscypliny sportowe: rugby,
tenis, piłkę wodną i zapasy.
Sportowe media już o tym pisały ale "ku pokrzepieniu serc" jeszcze raz weekendowo, przypominamy to interesujące wydarzenie.
Wojciech Szota: Czasem Ci, którzy nie znają biegania od strony
profesjonalnych zmagań pytają kim jest zając lub nazywając fachowo pacemaker.
Gdy im się tłumaczy, że to ktoś kto ma pomóc faworytom wygrać i osiągnąć dobre
czasy poprzez poprowadzenie stawki, nadawanie tempa zwykle wtedy pada pytanie:
dlaczego zając sam nie stara się wygrać?. Odpowiedź wydaje się oczywista... a
jednak nie do końca. Czasem sen zająca o sławie spełnia się. Całkiem niedawno
głośnym echem obił się niespodziewany triumf 19-letniego Elijaha Mbogo podczas
maratonu w Singapurze (02.12.2007). Ten młody Kenijczyk, który nigdy dotąd nie ukończył
maratonu miał poprowadzić stawkę do 30 km. Kiedy zorientował się, że rywale
biegną bardzo ospale a siły jeszcze go nie opuszczają - jak sam powiedział -
pierwszy raz się odważył i pierwszy raz wygrał.
Dorota Świderska: Zaczyna się właśnie długi weekend majowy. Wielu naszych
czytelników szykuje się do startów
zaplanowanych bogato w kalendarzu biegowym, na terenie całej Polski. Dla
większości z nas będzie to jednak przede wszystkim czas relaksu i odpoczynku.
Korzystając z okazji przekazujemy wszystkim naszym czytelnikom równie
relaksujące pozdrowienia od redaktorów serwisu maratończyk.pl i
maratonypolskie.pl
Wojciech Szota: Biegam dlatego, że... takie zadanie daliśmy biegaczom,
którzy odwiedzili nasze stoisko na targach przy okazji 1. Półmaratonu
Poznańskiego. Specjalnie dla Was koledzy z całej Polski opowiedzieli o swoich
odczuciach, doświadczeniach, ciekawostkach związanych z bieganiem. Zobaczcie
sami wypowiedzi - tym razem nie „parszywej" ale „Złotej Dwunastki"- odważnych,
którzy zechcieli się podzielić z innymi swoją biegową przygodą. Wszystkim
uczestnikom naszej sondy serdecznie dziękujemy i zapraszamy w przyszłości
innych do powiedzenia kilku słów.
Nikt już nie chce biegać w sztafecie z ogniem olimpijskim.
Niedawny zaszczyt jest dziś zbyt ryzykowny dla wizerunku znanych ludzi. Wcześniej
z udziału zrezygnowali aktor Paweł Małaszyński i wokalistka Reni Jusis. Dziś
swoją odmowną decyzję potwierdził rajdowiec Krzysztof Hołowczyc. W tej chwili pozostali
już tylko dwaj uczestnicy-laureaci konkursu zorganizowanego przez PKOL i firmę
Samsung. Musieli oni pokonać prawie siedem tysięcy konkurentów. Polacy będą
nieść znicz z ogniem olimpijskim 4 czerwca 2008 roku w okolicach chińskiego
Guangzhou. Pytanie tylko kto to będzie?
London Marathon: 101-letni Buster Martin dobiegł ale...
15.04.2008.
Wojciech Szota: W minioną niedzielę odbył się Maraton Londyński, tym razem bez
udziału swojej największej legendy Pauli Radcliffe (zmaga się z kontuzją).
Zwyciężyli Kenijczyk Martin Lel (2:05.15) i pochodząca z Kazachstanu ale
biegająca dla Niemiec Irina Mikitenko (2:24.14). Oboje pobili swoje rekordy
życiowe.
Jak dokładnie wyliczyli organizatorzy wystartowało
35 044 biegaczy zakwalifikowanych na ogólną liczbę 92 000 wysłanych
formularzy zgłoszeniowych. Służby medyczne udzieliły pomocy 4093 zawodnikom, 6
osobom z obsługi i 60 widzom. Jak widać nie trzeba było biegać aby trafić do
karetki. Księgowy wypłacił zwycięzcom po 55 tys. dolarów.
W ostatnich dniach największą reklamę Maratonowi Londyńskiemu robił 101-letni „Buster'" Martin.
W mijającym tygodniu obserwowaliśmy jakie trudności
ma sztafeta z płomieniem olimpijskim. Niestety w cieniu tych wydarzeń dzieją
się tragedie, o których świat nawet nie mówi specjalnie a media nie zauważają. Sport
niestety znów spotkał się z polityką w najgorszym możliwym wydaniu. Gdy
czytaliśmy doniesienia agencji prasowych to trudno było nam w nie uwierzyć. Na
starcie Maratonu w Weliwerija (05.04.2008) na Sri Lance jeden z uczestników dokonał
samobójczego ataku bombowego - wybuch uśmiercił 14 osób.
Wojciech Szota: Władze Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego zastanawiają
się nad sensem kontynuowania sztafety z płomieniem olimpijskim.
Ogień wędrując przez cały świat miał być symbolem jedności i pokoju. Tym
razem jest jednak zupełnie inaczej. Sztafeta z pochodnią, tam gdzie się pojawi,
wzbudza społeczne niepokoje i protesty. Jakby tego było mało, ogień „na wszelki
wypadek" został zgaszony w Paryżu, przez jednego z chińskich ochroniarzy, co
podważa idee wędrówki płomienia z Grecji. Prezentujemy Wam video pokazujące
ataki na uczestników olimpijskiej sztafety jakie miały miejsce w Londynie i
Paryżu. Jednocześnie zapraszamy Was do dyskusji czy kontynuowanie sztafety ma
nadal sens, czy jest już tylko farsą i próbą zachowania twarzy przez MKOL i
organizatorów.
zobacz trailer
Wojciech Szota: Wielkimi krokami zbliża się premiera filmu „Spirit of the
Marathon" (21.02.2008). Wydaję się nam, że może to być bardzo spektakularne
wydarzenie. Jak deklarują twórcy ma być to pierwszy niefabularyzowany film
oddający piękno, dramatyzm i esencję biegania maratonów. Trailer, który Wam
prezentujemy zapowiada hollywoodzki rozmach, więc wszyscy biegacze będą mogli
się poczuć jak prawdziwi bohaterowie.
Postarają się o to niezwykli filmowcy
wśród których jest Mark Jonathan Harris, trzykrotny zdobywca Oskara w kategorii dokument.
Film powstawał aż przez cztery lata na czterech kontynentach i opowiada
sześć wyjątkowych historii. Udokumentowane zostały zarówno losy biegaczy -
amatorów, po raz pierwszy mierzących się z dystansem maratonu jak i zawodowców.
Na ekranie zobaczymy również wiele postaci ze świata biegowego m.in. Paula
Radcliffe i Paul Tergat.
W Kenii nadal trwają powyborcze niepokoje. Jak
podaje AFP - parę dni temu zginął Wesley Ngetich, m.in. dwukrotny zwycięzca
(2005,2007) rozgrywanego w Minnesocie Grandma's Maraton, legitymujący się
rekordem życiowym 2:12:10. Okoliczności śmierci są bardzo dziwne. Maratończyk został
ugodzony w klatkę piersiową zatrutą strzałą w pobliżu sławnego rezerwatu
Masajów w zachodniej Kenii. Wraz z nim zginęło kilka osób. Fala przemocy zalała Kenię po wyborach 27 grudnia 2007 r. i reelekcji
prezydenta Mwai Kibakiego.
Wojtek Szota: Pozostając jeszcze
przy chińskim wątku dowiedzieliśmy się, że start maratonu olimpijskiego w
Pekinie nastąpi z placu Tiananmen. Kobiety będą rywalizować 17 sierpnia a
panowie wystartują ostatniego dnia igrzysk. Praktyką olimpijską jest start ze
stadionu, tym razem została tam ulokowana tylko meta. Nazwa Tiananmen oznacza
Bramę Niebiańskiego Pokoju, która znajduje się na skraju placu i stanowi wejście
do tzw. Zakazanego Miasta. Brama powstała w XV w. i była świadkiem wielu ważnych
wydarzeń w historii Chin. W 1989 r. miały miejsce protesty wzywające do reform.
Chińskie władze w odpowiedzi rozjechały demonstracje czołgami. Według
nieoficjalnych danych zginęło przynajmniej 5 tysięcy osób.
Wojtek Szota: Chinka Zhang Yingying pobiła rekord świata w
maratonie w kategorii juniorek. Z czasem 2:22.38 zwyciężyła w 6. Maratonie w
Xiamen. Wynik godny podziwu ale od razu nasuwają się pewne skojarzenia
historyczne... całkiem niedawne. Wraca
refleksja nad fenomenem „zupy z żółwia" i trenerem Ma Junrenem. Jego „nowatorskie"
metody sprawiły, że nieznane Chinki wygrywały i biły rekordy na dystansach od
1500 m do 10 000 m począwszy od Mistrzostw Świata w Stuttgarcie (1993). Na
wszelki wypadek grupa startowała głównie
w Chinach a jak wiemy tam zjawisko dopingu praktycznie „nie istnieje". W końcu
jednak „zupa z żółwia" okazała się niestrawna nawet dla chińskich władz -
trenera zwolniono a grupa po prostu zniknęła z bieżni. Perspektywa igrzysk olimpijskich i duży nacisk
na osiągnięcie megasukcesu nakazują podchodzić do tych wyników z ostrożnością.
Wojtek Szota: Święta Bożego Narodzenia to czas pokoju więc warto
przybliżyć wydarzenie i ludzi, którzy bardzo pracują aby zapanował pokój .
Maraton w Bejrucie - trudno to sobie wyobrazić. Od kiedy pamiętam co jakiś czas
to miasto trafia na czołówki światowych newsów i jest symbolem niepokojów w tej
części świata. W latach 70-tych i 80-tych toczyła się tu niezrozumiała wojna
domowa. Ostatnio morderstwa polityczne i
starcia Hezbollah z armią izraelską... a jednak maraton w Bejrucie jest faktem a
18 listopada odbyła się już jego piąta edycja. „Są tu przedstawiciele wszystkich religii i kultur i
choć każdy biegnie dla siebie to wszyscy w tym momencie stanowią jedność" -
mówi May El Khalil, dyrektor bejrudzkiego maratonu.
Wojtek Szota: Chcemy Wam pokazać wydarzenia, które wydaje się wprost
niewiarygodne. Otóż w ojczyźnie maratonu, podczas jubileuszowego 25 biegu
maratońskiego w Atenach (04.11.2007) miały miejsce nieprawdopodobne zaniedbania.
Na początek zawodnicy czołówki byli ścigani przez bezpańskiego psa. Niesłychanym
pechowcem okazał się jednak Kenijczyk James Kipkenboy. Blisko mety, na 41 kilometrze
biegacz zasłabł i padł na jezdnię. Służby porządkowe i greccy policjanci nie
kwapili się do pomocy. Zawodnik leżał wiele minut czekając na karetkę. W końcu
gdy lekarze przybyli poczuł się na tyle lepiej, że postanowił kontynuować bieg.
Niestety i tak trafił do tej samej karetki. Udało mu się przebiec zaledwie 300
metrów gdy... wpadł pod tramwaj. Wydaję się to niemożliwe, ale doszło do aż
takich niedociągnięć.
Wszystko rejestrowała francuska telewizja i ten materiał Wam
prezentujemy. Nas te zdarzenia bardzo poruszyły. Jesteśmy ciekawi co Wy o tym
sądzicie?
Jak się okazuję wśród maratonczyków jest mnóstwo fanów sportów samochodowych. Specjalnie dla nich relacja nie związana z bieganiem, ale za to pełna adrenaliny. Andrzej "Harcerz" Liśniewski opisał Rajd Barbórki a Radek Grabowski specjalnie pojechał na Targi Motoryzacyjne do Frankfutu by sfotografować spektakularne premiery motoryzacyjne. Ciekawe czy takie reportaże rozpalają również Panie?
Andrzej "Harcerz" Liśniewski:...19.00... cała ulica Karowa oświetlona halogenami...na drzewach
zamiast liści kibice...barierki...ochrona...ulica Browarna zamieniona w strefę
serwisową....namioty....samochody rajdowe... ryk silników...pisk opon...
Wojtek Szota: Pozostajemy jeszcze chwilę w bojowej atmosferze. Zapraszamy Was do obejrzenia filmu z 4.Maratonu Komandosa ale chcemy Wam też pokazać filmik, z wydarzenia które zapewne przyprawiało biegnących o ciarki na plecach. To Bębniarze Taiko na Maratonie Tokijskim 2007. "W feudalnej Japonii, bębny Taiko były często używane do podnoszenia morale wojska, wyznaczania rytmu marszu i do wydawania rozkazów lub obwieszczeń. Gdy oddział zbliżał się do bitwy, Taiko Yaku (dobosz) był odpowiedzialny za wyznaczenie tempa marszu, zwykle jako sześć kroków na uderzenie.
Wojtek Szota: Niedawno podziwialiśmy piękny finisz Pauli
Radcliffe podczas Maratonu Nowojorskiego. Ta jedna z najbardziej znanych imprez
maratońskich świata ma również wielu innych bohaterów. Jedną z najciekawszych
osobowości jest Bob Wieland, amerykański weteran, który stracił obie nogi
podczas wojny w Wietnamie. Ukończył on Maraton Nowojorski w 1986 i 1987 roku. Poruszał
się naprzód sunąc na rękach. Pokonanie trasy maratonu w 1986 roku zajęło mu 98 godzin
48 minut 17 sekund. W kolejnej edycji poprawił swój wynik o 17 godzin. Maksymalnie
w ciągu godziny był w stanie pokonać około półtora kilometra. Krótkie przerwy
robił tylko na sen. Oczywiście był ostatnim sklasyfikowanym uczestnikiem ale
dla wielu stał się symbolem ogromnego hartu ducha i akceptacji swojego życia
takim jakie jest.
Radek Grabowski: W ostatnim Maratonie Nowojorskim zawodnicy mogli
pochwalić się rodzinie, znajomym, szefowi, swoimi wynikami podczas biegu. Chip,
który posiadali biegacze, przekazywał informacje na temat czasów osiągniętych
przez zawodników w określonych punktach trasy (były one rozmieszczone co 5, 10,
15 km... a końcowym punktem była oczywiście meta). Dane przesyłano do
centralnego komputera, który generował maile z międzyczasami oraz wynikiem
finalnym, a następnie wysyłał go do osób, których nazwiska zostały podane przez
maratończyków w ankietach zgłoszeniowych.
Ot, taka ciekawostka. W najnowszym Neesweeku, na jednej z rozkładówek, pojawił się ciekawy materiał. Oto widzimy tekst
o ministrze Lipcu a obok mamy reklamę z Robertem Korzeniowskim. Podobnie jak za
czasów kariery sportowej jeden z nich znów jest przegrany a drugi święci
triumfy. Jest tajemnicą poliszynela, że nigdy nie przepadali za sobą. Przypadek czy ktoś celowo tak ułożył
te materiały. Jesteśmy ciekawi co myślicie na ten temat. Aby zobaczyć rozkładówkę kliknijcie miniaturę. Ostatni bieg ministra.
Wojtek Szota: Artur Pelo ma wreszcie sponsora. Bardzo ucieszyła nas ta
informacja. Widać, że business zaczyna coraz bardziej dostrzegać nośność
marketingową dyscypliny jaką jest bieganie. Rozmawiając z Arturem Pelo podczas
maratonu Toruńskiego nie mogłem się nadziwić, że nikt nie chce wspomóc zdolnego
zawodnika z dużymi perspektywami rozwojowymi. Firmy wydają ogromne pieniądze na promocje i działania, których skuteczność jest często bardzo
wątpliwa. Inwestycje w sport według mnie zawsze są opłacalne i truizmem będzie
powiedzieć, że kreują tzw. „pozytywny wizerunek firmy". Gratulujemy Arturowi
ale też i firmie Enbud Słupsk za odważną decyzję. Zapraszamy Was do wysłuchania wywiadu jaki nagraliśmy
podczas Maratonu Toruńskiego i cieszymy się, że opowiedziana historia to już
przeszłość. Trzymamy kciuki za to aby Artur dobrze wykorzystał swoją szansę.
Wojtek Szota: Gdy my pasjonowaliśmy się Maratonem Poznańskim, we włoskim
Udine (14.10.07) padł rekord świata w półmaratonie kobiet. Kenijka z holenderskim
paszportem Lornah Kiplagat z czasem 1:06:25 pobiła o 19 sekund rekord Elany
Meyer z RPA, ustanowiony przed ośmiu laty w Tokio. Przy okazji padł także
rekord na 20 km - 1:02:57. Międzynarodowa Federacja Lekkoatletyczna (IAAF)
płaci zwykle za rekord 50 tys. dolarów. Jesteśmy ciekawi czy tym razem premia była
podwójna:). Zapraszamy do obejrzenia finiszu choć tym razem Kiplagat walczyła
tylko z czasem.