Witam Szanownych Maratończyków,
chciałbym poruszyć wątek codziennego biegania.
Nie wyobrażam sobie bez tego życia. Dzień bez biegania, to jakby mi "ktoś tlenu nie podał" - markotny, senny etc.
Z drugiej strony czasem czuję takie jakby "ssanie" w udach. Jakby domagały się odpoczynku. Biegam po plaży, po zapadającym piasku (nie przy wodzie) godzinę - uda wtedy trochę pracują.
Czy wtedy winienem odpocząć? A jeśli tak, to jaką inną formę ruchu wybrać na ten dzień?
Przedwczoraj ktoś mi powiedział, że nie powinno się biegać codziennie, bo to szkodzi na kręgosłup. A ja się zastanawiam, bo wszędzie czytam, że siedzenie szkodzi na kręgosłup.
Pociesza mnie ten cytat z tekstu pana Skarżyńskiego:
"Gdy zaczynałem trening wyczynowy - jako student - biegałem codziennie. To pozwoliło mi wygrywać imprezy akademickie, ale podczas zawodów z udziałem kadrowiczów byłem ledwie ich tłem. Mimo, że biegałem mądrze, rozsądnie i systematycznie, nie miałem szans na nawiązanie równorzędnej walki z wyczynowcami spędzającymi kilkanaście tygodni rocznie na sportowych zgrupowaniach, na których DWA TRENINGI DZIENNIE TO STANDARD!"
[http://www.maratonczyk.pl/content/view/442/125/]
Proszę o uwagi i sugestie,
Rafał